Obserwatorzy

Follow this blog with bloglovin

Follow on Bloglovin
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Październik miesiącem maseczek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Październik miesiącem maseczek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 października 2012

Maski Clarena i Planet Spa

Foto z internetu
Cześć.
Październik jeszcze trwa więc przed wami maseczki :)


CLARENA Balance Mask maska normalizująca i wyciszająca

Niestety nie posiadam własnych jej zdjęć, więc musi pomagać mi wujek google ;)

Opis: Maska o konsystencji pasty do zabiegów dla cery tłustej, łojotokowej i trądzikowej.


Reguluje nadmierną pracę gruczołów łojowych, matuje, ściąga pory skórne, dezynfekuje i działa bakteriobójczo. 


Polecana również na zakończenie manualnego zabiegu oczyszczania skóry, normalizuje, działa przeciwzapalne oraz całkowicie wycisza podrażnioną skórę.

SUBSTANCJE AKTYWNE: ekstrakty z mięty pieprzowej, aloesu, rumianku, bisabolol, alantoina, witamina C, prowitamina B5, glinka porcelanowa.

Pojemność i cena: 200ml - około 60zł.

Moja opinia:

Rewelacja ;) maska ma faktycznie konsystencję pasty, bardzo gęstej w dodatku. Nie ma mowy żeby coś spłynęło, zjechało z twarzy. Troszkę ciężej się ją zmywa, ale nie jest to jakimś wielkim problemem.
Jest bardzo wydajna, wystarczy nakładać cieniutką warstwę.
Co do obietnic producenta, tutaj też duży plus. Skóra po tej maseczce jest wygładzona, miękka, zmatowiona, odprężona. Pięknie pachnie miętą i relaksuje naszą skórę. Dla osób z cerą tłustą lub mieszaną przyda się (i pomoże) przy walce z trądzikiem i nadmiernym przetłuszczaniem się skóry. Co tu dużo mówic - polecam.

_____________________________________________________________________________


Avon, Planet Spa, Mediterranean Olive Oil, Hydrating Face Mask (Śródziemnomorska nawilżająca maseczka do twarzy z oliwką)

Opis: Maseczka przywraca skórze odpowiednie nawilżenie, doskonale odświeża i koi, nadaje gładkość i miękkość.

Skład: Aqua, Glycerin, Butylene Glycol, Glyceryl Stearate, Triethanolamine, Zea Mays Starch, Carbomer, PEG-20 Methyl Glucose Sesquistearate, Disodium EDTA, Imidazolidinyl Urea, Hydroxyethylcellulose, Methylparaben, Parfum, Benzophenone-4, Dimethicone, Panthenol, Olea Europea Oil, Olea Europea Lear Extract, Phosphoric Acid, Alkohol Denat., Lecithin, C12-15 Alkyl Benzoate, Retinyl Palmitate, Ascorbyl Palmitate, Beta-Carotene, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopherol, CI 19140, CI 15510, CI 42090



Maseczka bardzo fajna. Skóra po niej jest gładka i miękka, aż chce się dotykać. Nawilżenie też jest wyczuwalne, chociaż do najmocniejszych nie należy. 

Za sprawą 'luźnej' żelowatej konsystencji jest bardzo wydajna. Jak dla mnie mogła by być troszkę gęściejsza, ale z twarzy nie spływa, a nawet po 20 minutach sporo się wchłania.
Zapach delikatny oliwkowy. Jest ok ;)

___________________________________________________________________________
Zostawiam Was z maseczkami i idę zmywać olej z włosów, a później testować nowe cienie ;) Pozdrowienia

piątek, 26 października 2012

Maseczka z kurkumy + planet spa

Nadrabiam moje maseczkowe zaległości :) Robię maseczki, robię zdjęcia, a jakoś nie ma kiedy wstawić tego potem na bloga. Zmobilizowałam się i już pokazuję wam co się na mojej twarzy działo końcówką tamtego i początkiem tego tygodnia ;)

Maseczka z kurkumy jest dobrym środkiem leczniczym, działającym bakteriobójczo i przeciwzapalnie.
kurkuma z mlekiem
Także użyte do jej przygotowania mleko posiada wapń i składniki przyjazne naszej skórze. Nie zapominajmy też o miodzie, który nawilża i odżywia :) (Można stosować również punktowo na wypryski, ale wtedy wystarczy zmieszać odrobinę kurkumy z woda i nałożyć na pryszcza pozostawiając na noc).

Składniki:
1/4 łyżeczki kurkumy
1 lub 2 łyżeczki mąki pszennej lub ziemniaczanej
1 łyżeczka mleka
1 łyżeczka miodu

Wykonanie:
Mieszamy wszystkie składniki do jednolitej masy, jeśli zrobimy gęściejsze maska przy dodanej skrobi zastygnie na twarzy, a jeżeli zrobimy rzadsze np. z mąką pszenną będziemy mogły wetrzeć ją troszkę w twarz.
gotowa papka ze skrobią
Ja dodałam skrobię i zrobiłam gęstą papkę, bo zależało mi na tym, aby maska nie spadła/spłynęła mi z twarzy (byłam w ciągłym ruchu:)) i dała efekt matu.
Zmywamy z twarzy po 10 minutach.

Efekty:
Gładka, promienna, lekko nawilżona skóra, mocno zmatowiona.  Na pewno będę ją powtarzać, gdyż dobrze działa przy walce z trądzikiem i niedoskonałościami.
Dodatkowo podczas zmywania nasza skóra peelinguje się, więc dodatkowy plus za oczyszczenie :)


Drugą maseczką, którą wykonywałam była Avon, Planet Spa, Greek Seas, Peel - Off Mask with Algae Extracts (Odświeżająca maseczka do twarzy `Greckie morza`) :)

Odświeża , oczyszcza, przywraca skórze równowagę, zmniejsza widoczność porów.

Tutaj nie jest już tak kolorowo jak u poprzedniczki. Szkoda mi wyrzucać, więc wykańczam, ale jakoś szczególnych rezultatów nie ma.
Już wyjaśniam o co mi chodzi. Jak na mój gust za dużo w niej alkoholu, który przy pierwszym kontakcie ze skórą drażni nos. Potem już czuć 'greckie morza', ale muszą się one przebić przez spirytus.
Muszę przyznać, że czuję odświeżenie (pewnie dzięki temu alkoholowi), oczyszczenie (ale nic szczególnego). Skóra po niej jest lekko ściągnięta, ale nie wysuszona. Lekko zmniejsza widoczność porów.
Myślę, że od czasu do czasu można sobie na nią pozwolić, chociaż wolałabym coś lepiej działającego.
Duży plus za peel - off bo nie lubię męczyć się ze zmywaniem.




Jestem ciekawa jak u was spisują się te maseczki :) a może ich nie znacie?
Pozdrowienia










środa, 17 października 2012

Maseczki (Bambino, Bielenda chłodząca + wygrana w konkursie

Cześć.
Na początku chwalę się wygraną w konkursie na blogu Paryska88 w którym wygrałam miesięczny zapas wody Wysowianka. Bardzo się cieszę z wygranej bo przecież organizm trzeba nawadniać i to koniecznie :) Humor od rana poprawiony.

Następnie zabieram się za nadrobienie miesiąca maseczek, bo nie miałam czasu w ostatnich dniach na dodawanie postów.

Na tapetę nr 1 biorę maseczkę z kremu Bambino.
Moja skóra po mikrodermabrazji stała się delikatniejsza i bardziej 'obnażona', a więc bardziej podatna na różne warunki atmosferyczne i wrażliwsza na kosmetyki. Wysuszyłam ją ostatnio trochę za bardzo tonikiem na trądzik i aż wołała o dawkę nawilżenia.
Z pomocą przyszedł mi krem Bambino (cóż za banał :)) który nałożyłam grubszą warstwą na twarz na około 30 minut. Po tym czasie resztę która się nie wchłonęła wklepałam i roztarłam.

Efekt? Gładka, nawilżona, miękka, odżywiona skóra :) Na drugi dzień rano przygruntowałam twarz kremem Emolium i byłam na prawdę zadowolona ze stanu mojej twarzy.

Jako maskę nr 2, która nota bene była nakładana po zabiegu mikrodermabrazji, czyli wcześniej niż Bambino będę opisywała Chłodzącą Maskę Algową z Rutyną i wit. C od Bielendy.

Od razu muszę powiedzieć, że te maski oficjalnie są przeznaczone do użytku w salonach kosmetycznych, ale można w niektórych drogeriach i sklepach internetowych nabyć je dla siebie.

Opakowanie: spora plastikowa puszka z odkręcanym wieczkiem (można nabyć też wkłady-zapasy w woreczkach) + miarka,
Pojemność i cena: 500ml - ok. 44zł,
Konsystencja: proszek, a po wymieszaniu z wodą mineralną papka zastygająca w około 15 minut
Przeznaczenie: cera wrażliwa z rozszerzonymi naczynkami, z rumieniem, zagrożona trądzikiem różowatym.
Działanie: - obkurcza i wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych,
- wycisza i łagodzi podrażnienia,
- rozjaśnia przebarwienia skóry,
- oczyszcza skórę z toksyn (detoks), pobudza mikrocyrkulację,
- poprawa wyraźnie jej koloryt,
- głęboko nawilża i reguluje gospodarkę wodną skóry,
- napina i napręża skórę (lifting).
Składniki: Rutyna i troxerutyna, naturalna witamina C, mięta, cytryna, cyprys, awenda, labdanum, alginat  (ekstrakt z alg brunatnych), kompleks chłodzący.

Moje wrażenia:
Pierwszym bodźcem jaki do nas trafia po otworzeniu opakowania to przyjemny zapach proszku. Następnie proszek ten rozrabiamy w proporcji około 2,5 miarki proszku i 3 miarki wody mineralnej, szybko mieszamy do uzyskania jednolitej masy i nakładamy na stonizowaną twarz (można nałożyć pod maskę serum, a wcześniej wykonać peeling dla lepszego efektu). Maska twarz chłodzi bardzo mocno. Ściąga się ją bardzo fajnie bo zastyga na twarzy w twardą żelowo gumową powłokę (uwaga, żeby nie zaciapać włosów).
Efekty? Jestem z nich bardzo zadowolona, skóra po takim zabiegu jest wyciszona, ukojona, rozjaśniona, wygładzona i nawilżona. Miałam okazję zaobserwować na osobach z naczynkami, że pomaga i przy tym problemie. Przy dłuższym stosowaniu skóra ładnie napina się a koloryt wyrównuje. Po mikrodermabrazji uspokoiła i wyciszyła moją twarz. Jest to maska na prawdę godna polecenia i przy regularnym stosowaniu np. co 2 tyg. stan twarzy 'namacalnie i wizualnie' poprawia się.

A w przygotowaniach post o moim skromnym zbiorze kosmetyków kolorowych :)

piątek, 5 października 2012

Październik miesiącem maseczek

Cześć dziewczyny :)

Przyłączam się do akcji/tagu "Październik miesiącem maseczek". Już za chwilkę relacja z mojej pierwszej tagowej maseczki.
Na początek zasady i cel tagu.

Czas trwania: PAŹDZIERNIK

Celem tagu jest:
- zachęcenie do chwili relaksu, aby zrobić coś tylko dla siebie,
- zadbanie o swoją twarz bez względu na wszystkie obowiązki,
- poprawienie swojego wyglądu,
- wyrobienie sobie nawyku nakładania maseczki raz w tygodniu,
- radość i duma ze swojego wyglądu.

Zasady tagu:
- umieść baner z linkiem do inicjatora tagu MALINY
- umieścić zasady tagu w poście na swoim blogu,
- dopisz się do listy obserwatorów MALINY
- napisz, kto Cię otagował,
- zamieść raz w tygodniu recenzję co najmniej jednej testowanej maseczki,
- otaguj minimum 5 osób.
Tag już troszkę krąży więc taguje wszystkie dziewczyny, które tu zglądają i chcą wziąć udział :)

A oto przed państwem potwór z loch ness, czyli ja w lnianej maseczce :)

Proszę się nie bać, to tylko ja :)

Do jej przygotowania potrzeba około 4-5 łyżek ziarenek siemienia lnianego i zalania ich gorącą wodą, aby puściły śluz, czyli naszego popularnego glutka ;)

Jeszcze ciepłą maseczkę nakładamy na twarz i odczekujemy 20 minut.

Porada: żeby łatwiej było ją zmyć z twarzy można wziąć kawałek gazy, wyciąć w niej otwory na oczy, nos, usta i ziarenka nakładać na gazę, wtedy śluz przez nią przeniknie i później będzie można ściągnąć wszystko w całości.
Następnie śluz zmywamy ciepłą wodą, żeby nie zasechł na twarzy.

Byłam dość sceptycznie nastawiona do tej maseczki przyznam to od razu, zrobiłam ją dlatego, że wcześniej z tych ziarenek, a raczej z glutka, który z nich 'wyszedł' zrobiłam sobie szampon i szkoda mi było je wyrzucać nie próbując maski.
No i co? i jestem zadowolona :) moja skóra stała się gładka, nawilżona, 'uspokojona' i bardziej promienna :)

Polecam i pozdrawiam :)

Zaglądnij:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...