Produkty Barwa zna pewnie większość z Was. Ja, będąc kiedyś w Tesco zobaczyłam na półce z szamponami buteleczkę, która przyciągnęła mój wzrok, chyba dlatego, że jeszcze nigdy nie widziałam tego szamponu nawet w recenzjach. Kosztował około 4zł więc nawet się nie zastanawiałam przed wrzuceniem do koszyka.
Barwa naturalna, Szampon lniany wzmacniający z kompleksem witamin
Produkt mieści się w opływowej buteleczce z której nagminnie schodzi etykieta, która rozmaka się pod wpływem wody. Otwiera się dość łatwo klapką na zawias, a otwór na szczęście nie jest zbyt duży. Mimo to musimy uważać, aby szampon nie wypłynął nam z dłoni, bo jego konsystencja jest dość rzadka i lekko żelowa.
Szampon lniany z naturalnym ekstraktem z
lnu przeznaczony jest do pielęgnacji włosów słabych, suchych i
łamliwych. Siła odżywczego lnu oraz kompleks witamin wzmacniają włosy i
chronią je przed utratą wilgotności, dzięki czemu włosy są mocniejsze i
mniej podatne na uszkodzenia.
Szampon nie zawiera silikonów obciążających włosy, dzięki czemu na
dłużej zachowują swoją świeżość i puszystość. Regularne stosowanie
sprawia, że włosy stają się mocne, lekkie i podatne na układanie.
Zapach kosmetyku to odrębna sprawa, z chęcią kupię ponownie, aby chociaż móc go wąchać :P Pachnie cukierkowo, słodko. Najbardziej przypomina mi landrynki zielone jabłuszko.
Szampon dobrze się pieni i równie dobrze oczyszcza włosy nawet z olejów. Jeżeli będziemy go używać zbyt często spowoduje plątanie się włosów podczas mycia, lecz po nałożeniu odżywki problem minie. Nie polecam go do codziennego stosowania, raczej do używania jako ten mocniejszy środek do pozbywania się resztek innych produktów z włosów, ale jak kto zrobi, to już indywidualna sprawa. Lniana wersja nie przedłuży odstępu między myciami, ani jej nie skróci.
Moje włosy go polubiły, więc pewnie jeszcze kupię go ponownie. Jego wydajność jest średnia, ale za tą cenę nie ma co narzekać.
A Wy, znacie lnianą wersję Barwy? A może polecacie jakąś inną?
Pozdrawiam, Karolina
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barwa. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 29 maja 2014
niedziela, 19 maja 2013
Krem a'la tonujący z Dermacolu
Cześć.
Większość podkładów jakie aktualnie posiadam jest dla mnie za ciemne, a moja blada twarz się jeszcze nie opaliła (reszta ciała też się nie wyróżnia pod tym względem :P), a w dobry samoopalacz -jeszcze- nie zainwestowałam, więc postanowiłam pokombinować coś z Dermacolem, odcień 208 - najjaśniejszym.
Zależało mi na trwałym, dość dobrym kryciu, bez maski, abym nie musiała robić ciągłych poprawek.
Sposób mieszania Dermacolu z kremem znam od dawna, jednak większość kremów była do tego celu za tłusta i efekt nie podobał mi się.
Dlatego mając pod ręką Siarkową Moc od Barwy nie wahałam się i przystąpiłam do działania :)
Najpierw porządnie wypeelingowałam twarz, aby suche skórki się nie odznaczały.
Sposób pierwszy:
Na twarzy: -policzki, czoło, broda - robimy 'kropki' z kremu, oczywiście w ilości, która starczy nam na rozsmarowanie i nabieramy, a właściwie lekko dotykamy tylko palcem Dermacolu i kolejno rozcieramy go z kremowymi kropkami :) Jeżeli przesadzimy z Dermacolem wyjdzie nam maska, więc ostrzegam, wystarczy tylko odrobinka. 'Główka od szpilki' na całą twarz :)
Sposób drugi:
Do pustego pojemniczka np. po kremie przekładamy trochę Siarkowej Mocy i po troszku dodajemy Dermacolu. Mieszamy wykałaczką do szaszłyków, szpatułką itp. Sprawdzamy czy intensywność koloru nam odpowiada i robimy próbę krycia na ręce. Jeżeli uważamy, że kryje, koloryzuje za słabo dokładamy Dermacol.
Mi taki efekt odpowiada na większe wyjścia lub w sytuacjach kiedy nie chcę się martwić, czy mam coś jeszcze na twarzy.
Na co dzień staram się nie przesadzać z podkładami lub wcale ich nie używać, ale dzięki tym sposobom uzyskuję świetnie dobrany kolorystycznie podkład o niesamowitej trwałości.
Pozdrawiam :) i przepraszam za moje ostatnie nieobecności, jak znajdę więcej czasu na pewno Was poodwiedzam :)
Do tego mała urządzała sobie -jak zwykle- w nocy zabawy i nie spałam od 1.30 do 4.00 nad ranem..
Miłej niedzieli :)
Większość podkładów jakie aktualnie posiadam jest dla mnie za ciemne, a moja blada twarz się jeszcze nie opaliła (reszta ciała też się nie wyróżnia pod tym względem :P), a w dobry samoopalacz -jeszcze- nie zainwestowałam, więc postanowiłam pokombinować coś z Dermacolem, odcień 208 - najjaśniejszym.
Zależało mi na trwałym, dość dobrym kryciu, bez maski, abym nie musiała robić ciągłych poprawek.
Sposób mieszania Dermacolu z kremem znam od dawna, jednak większość kremów była do tego celu za tłusta i efekt nie podobał mi się.
Dlatego mając pod ręką Siarkową Moc od Barwy nie wahałam się i przystąpiłam do działania :)
Najpierw porządnie wypeelingowałam twarz, aby suche skórki się nie odznaczały.
Sposób pierwszy:
Na twarzy: -policzki, czoło, broda - robimy 'kropki' z kremu, oczywiście w ilości, która starczy nam na rozsmarowanie i nabieramy, a właściwie lekko dotykamy tylko palcem Dermacolu i kolejno rozcieramy go z kremowymi kropkami :) Jeżeli przesadzimy z Dermacolem wyjdzie nam maska, więc ostrzegam, wystarczy tylko odrobinka. 'Główka od szpilki' na całą twarz :)
Sposób drugi:
Do pustego pojemniczka np. po kremie przekładamy trochę Siarkowej Mocy i po troszku dodajemy Dermacolu. Mieszamy wykałaczką do szaszłyków, szpatułką itp. Sprawdzamy czy intensywność koloru nam odpowiada i robimy próbę krycia na ręce. Jeżeli uważamy, że kryje, koloryzuje za słabo dokładamy Dermacol.
Mi taki efekt odpowiada na większe wyjścia lub w sytuacjach kiedy nie chcę się martwić, czy mam coś jeszcze na twarzy.
Na co dzień staram się nie przesadzać z podkładami lub wcale ich nie używać, ale dzięki tym sposobom uzyskuję świetnie dobrany kolorystycznie podkład o niesamowitej trwałości.
Pozdrawiam :) i przepraszam za moje ostatnie nieobecności, jak znajdę więcej czasu na pewno Was poodwiedzam :)
Do tego mała urządzała sobie -jak zwykle- w nocy zabawy i nie spałam od 1.30 do 4.00 nad ranem..
Miłej niedzieli :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
