Obserwatorzy

Follow this blog with bloglovin

Follow on Bloglovin
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 września 2014

Moja skóra pije kakao :P

Z kosmetykami Jadwiga swoją pierwszą styczność miałam podczas szkolenia w studium kosmetycznym. Nie wiem dlaczego są tak mało znane i dostępne, bo okazują się być na prawdę dobre (chociaż jak wszędzie znajdują się wyjątki).

Dzisiejszy post będzie o Kremowym balsamie z masłem kakaowym z Serii Macadamia.



Balsam znajduje się w podłużnej buteleczce z białego plastiku (200ml) z otwarciem zawiasowym. Nie wiedzieć czemu mój egzemplarz nie posiada pompki, chociaż wszędzie w internecie widuję właśnie takie opakowanie i to pewnie jest super rozwiązanie.


Konsystencja balsamu jest typowa, w sam raz, ani za gęsta ani za rzadka. Gdyby nie lekki zapach tuż po aplikacji stwierdziłabym, że jest to typowy bezzapachowy kosmetyk. I tu moje kolejne zdziwienie, bo również w opiniach internetowych na forach i blogach spotkałam się z tym, że posiada zapach kakaowy, którego u mnie nie wyczuwam.


Jedyną jego wadą jest to, że przy rozsmarowywaniu tuż po aplikacji rozciera się bieląc, jednak po chwilce wchłania się całkowicie.
Jest to balsam wyjątkowy, nie miałam jeszcze z takim do czynienia. Dlaczego? Ponieważ nie pozostawia żadnej warstwy na skórze! Po jego wchłonięciu ciało jest dobrze nawilżone, mega wygładzone i miękkie. Co ważne utrzymuje się to długo, nie jest to tylko powierzchowny efekt.


Nie będę się dłużej nad nim rozwodzić, bo jest to na prawdę dobry produkt nie potrzebujący dłuższego komentarza!

Pozdrawiam




czwartek, 22 maja 2014

Pantenol pędzi na ratunek!

Ku wielkiej radości zaczął się sezon przebywania na pięknym, gorącym słońcu. Po zimie wypadałoby się też troszkę opalić, aby nie straszyć trupią bladością ciała. Ale co zrobić, gdy słońce przypiecze za mocno? A zamiast zdrowej, brązowej opalenizny mamy 'spaleniznę' i czerwoną, piekącą skórę?
Otóż na ratunek przychodzi Farmona i jej Pantenol w sprayu ;)


Na to cacko trafił mój facet w zeszłym roku, będąc w aptece. Poprosił o coś łagodzącego na oparzenia i farmaceuta polecił właśnie tą piankę.
Mieści się ona w aluminiowej buteleczce jak dezodorant, ma 150ml pojemności i kosztowała około 13zł.


Przytoczę Wam tutaj opis z opakowania, który mówi sam za siebie.

Pianka do twarzy i ciała regenerująco - łagodząca

Odżywia, koi i regeneruje podrażnioną i nadmiernie wysuszoną skórę. W szczególności łagodzi podrażnienia po oparzeniach i nadmiernym opalaniu. Główny składnik d'panthenol (10%) ogranicza powstawanie zmarszczek, współdziała w witalizacji skóry i zachowaniu jej młodzieńczego wyglądu, ułatwia metabolizm i odżywianie.
Naturalne ekstrakty z nagietka i męczennicy cielistej działają łagodząco, ekstrakt z melisy koi i uspokaja podrażnioną i i nadmiernie wysuszoną skórę.



Skład: Aqua, Propane-Butane, Panthenol, Melissa Officinalis Extract, Passiflora Incarnata Extract, Calendula Offcinalis Extract, Lauramidopropylamine Oxide, Parfum, PEG-7 Glyceryl Cocoate, DMDM Hydantoin, lodopropytyl Butylcarbamate, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Citric Acid, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Limonene.


Produkt możemy stosować dwojako: na twarz: rozpylając na dłoń i wmasowując ją. Na ciało: pryskając do całkowitego pokrycia pianą i pozostawiając do wchłonięcia.

Pianka przynosi natychmiastową ulgę już po spryskaniu się nią. Chłodzi i działa jakby przeciwbólowo. Doskonale łagodzi i koi poparzoną skórę, czy to słońcem, czy innym czynnikiem. Po jej użyciu uszkodzone miejsca już nie są takie 'zaognione', a naskórek o wiele szybciej regeneruje się.


Po wchłonięciu piany ciało jest delikatnie nawilżone, ale nie lepi się. Zapach produktu jest dość intensywny, ale bardzo przyjemny, na skórze pozostaje jeszcze długo po aplikacji.


Chociaż dla dzieci przeznaczona jest specjalna wersja, ja w awaryjnej sytuacji ratowałam oparzoną córkę właśnie tą pianką - pomogła szybko i nie spowodowała żadnego uczulenia, ani podrażnienia.

Spray przydaje się także po depilacji :) Skutecznie łagodzi podrażnioną maszynką lub depilatorem skórę.

A Wy znacie piankę Farmony? A może macie inne sposoby na złagodzenie poparzonej skóry?

Pozdrawiam :)





poniedziałek, 6 stycznia 2014

Balsam bioenergetyzujący o zapachu orchidei - Eveline

Kosmetyki Eveline dzielę na trzy grupy: na te które bardzo lubię, bo są skuteczne; na przeciętne lub nie dające żadnych efektów; oraz takie, których jeszcze nie poznałam :D

Ciekawe jesteście do jakiej grupy zaliczyłam Spa Professional Orchidea Balsam Do Ciała Bioenergetyzujący Plus Kwas Hialuronowy Eveline?
Jeśli tak, czytajcie dalej ;)


Na początku opis ze strony producenta:


Intensywnie nawilża
Rewitalizuje i ujędrnia

Przywraca energię życiową
Do skóry suchej, bardzo suchej i wrażliwej
BIOORGANICZNY PROGRAM ZAPEWNIAJĄCY SKÓRZE SIŁĘ,
GŁADKOŚĆ I MŁODZIEŃCZY WYGLĄD

Bioenergetyzujący Balsam do Ciała
Orchidea + kwas hialuronowy




Codzienny stres, toksyny, zmiana pór roku i proces starzenia powodują wysychanie skóry i wpływają na jej ogólny wygląd. Rewitalizujący balsam to pielęgnacja stworzona specjalnie po to, aby intensywnie nawilżać, przywrócić energię życiową i witalność skórze, zachować jej piękno i młodość. Nadzwyczajna receptura odmładzająca łącząca ekstrakt z orchidei z aktywnie działającym kwasem hialuronowym zapewnia wyjątkowe efekty. Dzień po dniu skóra jest idealnie odżywiona, wygładzona i nasycona dawką energii, a wszystko to sprawia, że pozostaje młoda i promienna, długo zachowując swój zdrowy wygląd.

Unikalne połączenie bogatej dawki natury i nowoczesnej technologii:
Ekstrakt z orchidei – bogaty w polisacharydy – naturalne źródło energii dla komórek skóry, wspomaga odnowę komórkową, redukując oznaki starzenia. Bogata dawka bioenergii zapewniająca witalność, ujędrnienie i blask.
Kwas hialuronowy – silnie nawilżająca, naturalna substancja, stosowana przez dermatologów do wypełniania zmarszczek. Intensywnie wygładza, wspomaga proces tworzenia nowych komórek, nadając skórze miękkość, elastyczność i jedwabistą gładkość.
Kompleks witamin A, E, F – głęboko nawilża i regeneruje skórę, zapewniając jej jędrność i elastyczność.
Masło Shea – działa jak naturalne lipidy skórne, zapobiega wysuszeniu, utracie wody i jędrności, odżywia i głęboko regeneruje.
Green Tea Extract – odżywia, usuwa toksyny, działa przeciwzapalnie, zapobiega procesowi starzenia się skóry.
Wyciąg z bluszczu – uelastycznia i wygładza skórę.
Centella Asiatica – stymuluje i poprawia krążenie podskórne, działa regenerująco i nawilżająco.

Bogata dawka natury – udowodniona i potwierdzona skuteczność:*
Skóra jest idealnie nawilżona – 98%
Skóra jest mniej wiotka – 91%
Skóra jest miękka i wygładzona – 72%

*Test samooceny na wybranej grupie kobiet, po 4 tygodniach stosowania.
EFEKT: PIĘKNA, GŁADKA, DOSKONALE NAWILŻONA I PROMIENNA SKÓRA.


 Moja opinia:

Balsam zapakowany jest w miękką tubę z zamknięciem na zawias, które na szczęście otwiera się bez łamania paznokci, ale też jest na tyle mocne, że nie otworzy się np. w torbie.
Przez tubkę łatwo zobaczyć ile produktu nam jeszcze zostało.

Za około 10zł otrzymujemy 250ml, ale nie powiem Wam na ile to wystarcza, gdyż balsamy używam gdy najdzie mnie ochota, albo moja skóra dosłownie sypie się. Ot, taki ze mnie leń w smarowaniu ciała, ale na szczęście robię postępy.




Jeśli chodzi o smarowidła do ciała to jestem dość wybredna. Mało który specyfik przypada mi do gustu. Przeważnie odechciewa mi się ponownego użycia mazidła, gdy za długo wchłania się w skórę (przecież nie będę czekała godzinę w łazience zanim będę mogła się ubrać bez polepienia ubrania), źle się rozprowadza, słabo nawilża/nie daje obiecywanych efektów (skoro nie nawilża, nie wygładza itd. itp. to po co się smarować?:P), lub nieciekawie pachnie (nie po to się kąpałam, żeby znowu śmierdzieć^^).

Na szczęście Eveline zaskoczyło mnie w pozytywnym tego słowa znaczeniu!:)

Biały balsam o odpowiedniej - nie za rzadkiej, nie za gęstej - konsystencji gładko rozsmarowuje się na skórze. Wchłania się dość szybko i nie pozostawia tłustego, lepiącego filmu.

Po jego użyciu skóra jest przyzwoicie nawilżona, wygładzona, miękka, a do tego efekt ten nie znika szybko.

Kolejną zaletą jest zapach. Nie wiem jak na prawdę pachnie orchidea (?!), ale balsam swoją kwiatową nutą na prawdę dodaje energii jak obiecuje producent.
Niewątpliwie zapach należy do tych które bez powodowania bólu głowy ożywiają, pobudzają i energetyzują, a do tego długo utrzymują się na skórze.



Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że balsam zdał egzamin, ja chętnie po niego sięgam i mogę go polecić innym.

A Wy miałyście z nim do czynienia? Skusicie się? ;)

Pozdrowienia


środa, 13 listopada 2013

Pomarańczowa skórko, a sio!

Witam!

Jakiś czas temu w moje ręce wpadł koncentrat antycellulitowy od Bielendy. Wybrałam wersję rozgrzewającą, gdyż lubię 'czuć' efekty :P szczególnie zimą.


Na wstępie poczytajcie co mówi o nim producent:

Termoktywny Koncentrat ANTYCELLULIT WYSZCZUPLAJĄCY/ UJĘDRNIAJĄCY na wybrane partie ciała. Rozwiązuje problemy:
- rozległego i powracającego cellulitu (nierówności i zagłębienia na skórze tzw. „skórka pomarańczowa”)
- nadmiernej tkanki tłuszczowej
- obniżonej jędrności i elastyczności skóry.

Preparat delikatnie rozgrzewa skórę:
- zwalcza zaawansowany cellulit
- wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej
- skutecznie modeluje sylwetkę.

Pojemność: 175 ml

Działanie

Termoaktywny koncentrat to silnie działający preparat, który skutecznie walczy z objawami nadwagi oraz cellulitem. Widocznie redukuje nawet zaawansowany cellulit, zapobiega jego powstawaniu oraz uporczywym nawrotom. Kosmetyk delikatnie rozgrzewa skórę, dzięki czemu błyskawicznie wnika w jej głąb, skutecznie dociera do zmagazynowanego tłuszczu i przyspiesza jego spalanie. Poprawia mikrokrążenie, zapobiega ponownemu odkładaniu się tkanki tłuszczowej, wyszczupla i modeluje sylwetkę, doskonale ujędrnia i nawilża skórę. Wysokie, zapewniające skuteczność stężenie składników aktywnych o udowodnionym działaniu antycellulitowym i wyszczuplającym dodatkowo usprawnia proces rozbijania cellulitu i spalania tkanki tłuszczowej, który trwa jeszcze wiele godzin po aplikacji.

Efekt

Widoczna redukcja cellulitu i tkanki tłuszczowej, doskonale wymodelowane, jędrne, gładkie i sprężyste ciało.

Stosowanie

Dwa razy dziennie wmasować preparat w miejsca problematyczne.


Koncentrat zamknięty jest w miękkiej tubie, dzięki czemu łatwo się go wydobywa z opakowania. Jest wydajny, już niewielka ilość wystarcza na wysmarowanie całej powierzchni ciała objętej cellulitem. Jednak przy codziennym stosowaniu rano i wieczorem starcza tylko na 2-3 tygodnie. Na szczęście cena nie jest wygórowana (około 15zł).

Konsystencja zachęca do wcierania, nic nie spływa, nie kapie, a produkt dość szybko się wchłania nie pozostawiając lepkiej warstwy. Zapach zaliczam do intensywnych, ale przyjemnych.

A teraz najważniejsze. Efekty!
Są, są. Skóra po kilku minutach od aplikacji staje się zaczerwieniona i dość mocno grzeje, chociaż efekt ciepła zaliczam do przyjemnych. Miałam kiedyś okazję poczuć na skórze koncentrat profesjonalny, również Bielendy i ciało aż piekło. Jednak, aby nas troszkę rozgrzało musimy uprzednio wykonać peeling. Próbowałam bez, ale wtedy nie zauważałam, ani zaczerwienienia, ani ciepełka.

efekt :P

Już po wchłonięciu koncentratu można zauważyć natychmiastowe napięcie skóry, ujędrnienie i nawilżenie jej.
Na temat redukcji cellulitu i tkanki tłuszczowej nie wypowiem się, gdyż uważam, że jedna tubka bez dodatkowych ćwiczeń i diety nie może za wiele zdziałać. 
Jestem jednak przekonana, że gdy połączymy ćwiczenia i zdrową dietę z tym kosmetykiem nasze ciało odwdzięczy się i pokaże, że cellulit nie jest jego nieodzownym kompanem.

A Wy znacie produkty z serii Pomarańczowa Skórka? A może macie jakieś sprawdzone i skuteczne sposoby na cellulit? Dajcie znać :)

Pozdrawiam :* 

 

sobota, 11 maja 2013

Tajski Kwiat Lotosu

Cześć ;)

Ciężko mi się zmusić do smarowania ciała czymkolwiek to fakt.. dobry, pachnący, skutecznie pielęgnujący kosmetyk na pewno pomaga się do tej czynności zachęcić. Ale czy mus do ciała "Tajski kwiat lotosu" od Avon mi w tym pomógł? Przeczytajcie.

Pielęgnacyjne skarby z Dalekiego Wschodu. Wyciąg z kwiatu lotosu cudownie pielęgnuje i chroni skórę, sprawia, że jest ona gładka i miękka w dotyku, a także neutralizuje wolne rodniki. Natomiast egzotyczne mleczko kokosowe ma doskonałe właściwości odżywcze, nawilżające i regenerujące.

Specyfik od Avon ma konsystencję podobną do kremu lub mocno ubitej śmietany. Mieści się w standardowym, okrągłym, odkręcanym opakowaniu 200 ml.

Zaraz po odkręceniu po nosie 'bije' nas bardzo intensywny kwiatowy zapach, który pozostaje na skórze długo po wsmarowaniu. Nie mogę zaprzeczyć, jest on przyjemny, ale po dłuższym czasie stosowania zaczął mnie męczyć.

Dzięki miękkiej konsystencji i dość śliskiej formule, gładko sunie po skórze bezproblemowo się rozsmarowując.
Niestety wchłania się dosyć długo, co nieco mnie drażni, ale najbardziej denerwuje mnie to, że jeżeli nie zdąży wyschnąć na skórze zostawia na ubraniach białe ślady :(

Co do właściwości pielęgnujących - pozostawiają one do życzenia. Owszem skóra po musie jest wygładzona, miękka i gładka, ale nawilżenie jest znikome. Więc po co wsmarowywać w siebie kosmetyk, który jedyne co pozostawia na skórze to tłusty film?

Dla mnie wygładzenie to za mało. Może dla dziewczyn, których skóra nie potrzebuje mocnego nawilżenia będzie dobry, ale ja do niego nie wrócę. Za tą cenę (około 30 zł) można znaleźć coś lepszego.
Mogę polecić go wyłącznie za właściwości perfumujące, bo tu spisuje się bardzo dobrze.

Miałyście z nim do czynienia? Możecie polecić mi coś lepszego?

Pozdrawiam :) i przypominam o trwającym rozdaniu.


wtorek, 19 lutego 2013

Relaks dla zmysłów - Apart

Dzisiaj recenzja płynu do kąpieli firmy Apart jabłko i róża. :)
Na wstępie przepraszam za jakość zdjęć, ale ktoś wyrzucił moje denkowe zbiory, a tam właśnie przebywało opakowanie po płynie i niestety (albo i stety) muszę się posiłkować starymi zdjęciami, które kiedyś zrobiłam telefonem 'na próbę' :P

Od producenta:
Apart płyn do kąpieli Róża Jabłko wzbogacony kompleksem witamin o właściwościach pielęgnujących i odżywiających skórę. Zastosowane w płynie składniki intensywnie nawilżają skórę sprawiając, że staje się ona miękka i elastyczna.
Witamina A - przywraca skórze elastyczność.
Witamina E - opóźnia starzenie się komórek.
Witamina F - wzmacnia naturalną barierę ochronną.
Witamina H - stabilizuje gospodarkę tłuszczową skóry, zapobiegając zbytniemu wysuszaniu się lub przetłuszczaniu skóry.
Witamina B5 - łagodzi podrażnienia skóry.
Płyn posiada naturalny zapach, który odpręża i relaksuje zmysły. Kremowa i obfita piana delikatnie pieści ciało.


Pojemność: 1,5l
Cena:10-15zł
Zapach: Słodki, intensywny, relaksujący.
Konsystencja: jak w płynach do kąpieli, lejąca, ale nie wodnista, lekko kremowa.

Moja opinia:
Zacznę od tego, że płyn jest w 'rodzinnej' butelce dzięki czemu starcza na długo, wystarczy niewiele by zrobić dużo piany :)
Zapach jest rewelacyjny, wyczuwam różę, ale nie taką normalną - jest hmm słodka, pewnie dzięki jabłku :) Idealnie nadaje się do odprężających, relaksujących kąpieli. Dodam, że jak na płyn do kąpieli utrzymuję się na skórze dość długo.

Co do właściwości: skóra po nim jest oczyszczona, miękka i świeża, a co najważniejsze dla mnie - nie wysuszona.
Dodatkowy atut to właśnie zapach, który koi zmysły, dlatego mogę polecić ten płyn :)


 A tutaj pierwsza próba użytkowania maskary Rocket. Za jakiś czas pełna recenzja. Dziś mogę powiedzieć, że jestem mile zaskoczona.


 Używałyście tego płynu? Jakie są wasze wrażenia? A może możecie mi polecić jakiś płyn o pięknym zapachu?

wtorek, 10 lipca 2012

Emolium

Cześć. Dzisiaj chciałam wam przedstawić emulsję specjalną Emolium. Kupiłam ją dla mojej córki, gdyż jako kilkumiesięczniak miała bardzo szorstką, suchą i łuszczącą się skórę. Żadne oliwki i balsamy nie dawały sobie z tym problemem rady. Niby po posmarowaniu skóra była gładka, ale gdy tylko natłuszczacz się wchłonął problem powracał. Zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami i kawałkiem wiedzy własnej wyniesionej ze szkoły na temat składu (masło shea, NNKT, urea) zdecydowałam się na zakup tej nietaniej dla mnie emulsji (przeszło 30zł).
Już po pierwszej aplikacji byłam zachwycona. Emulsja świetnie się rozprowadziła i wchłonęła pozostawiając skórę gładką i delikatną bez tłustego filmu, dając jednocześnie efekt świetnego nawilżenia. Działanie pozostawało długo. Po 3 aplikacjach skóra malutkiej zregenerowała się całkowicie i spokojnie można było powiedzieć, że jest mięciutka jak pupa niemowlaka :)
Emulsja jest także bezzapachowa, chociaż da się wyczuć taki specyficzny zapach tłuszczu, nie jest on jednak nieprzyjemny i szybko znika. Produkt jest wydajny i dobrze zapakowany.

Ja także skorzystałam z tego produktu bo wyleczył mi moja przesuszoną skórę na policzku :)
Pozdrawiam K.


Zaglądnij:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...