Obserwatorzy

Follow this blog with bloglovin

Follow on Bloglovin
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 kwietnia 2013

Brokułowa sałatka na majówkę

Witam Was dziś przepisem na przepyszną sałatkę, która właśnie zrobiłam na jutrzejsze urodziny mojej córy. Angelika 1 maja kończy 3 latka ;) Piekliśmy też ciasto 'Śnieżkę' w wersji tortowej i w następnym poście narobię Wam nim ochoty ;)
Osoby śledzące mnie na FB mogą potwierdzić, że moja chwilowa nieobecność była spowodowana 'awarią' mojego kręgosłupa. Dziś już troszkę lepiej, ale nadal boli.

Przechodząc do sedna postu muszę powiedzieć, że sałatka jest bardzo szybka, tania  i prosta w wykonaniu, a smakuje wyśmienicie. Ja już się nią zajadam i boję się, że nie dotrwa do jutrzejszej imprezy ;)
Stałam się ostatnio brokuło- i szpinakożercą :D W domu śmieją się ze mnie, że jem kanapki ze szpinakiem, pizzę ze szpinakiem, sos do spaghetti ze szpinakiem, tosty ze szpinakiem, filet ze szpinakiem. Brokuł również 'gdzie się da' :P A co najważniejsze moje dzieci polubiły te warzywa i jestem z tego powodu bardzo zadowolona.

Co nam potrzebne?
-brokuł (1 sztuka lub 2 mniejsze)
-makaron ryżowy, ale ja dałam muszelki,
-kukurydza konserwowa
-sól
-pieprz
-majonez
-2 ząbki czosnku

Wykonanie:
Brokuł dzielimy na różyczki i podgotowujemy w lekko osolonej wodzie przez około 8 minut.
Makaron gotujemy al dente. Odcedzony makaron przekładamy do miski, a brokuła rozdrabniamy (ale nie rozgniatamy).
Dodajemy odsączoną kukurydzę, sól i pieprz do smaku. Rozgniatamy czosnek i wrzucamy do reszty. Gdy wszystko już podstygnie dodajemy majonez.
A teraz zabieramy się za degustację ;)
Smacznego

W pierwotnym przepisie nie było czosnku, ale uważam, że dzięki niemu sałatka zyskuje bardziej wyrazisty smak i aromat. Potrawa idealna na majówkę ;)

Pozdrawiam ;)

PS. Po raz 34895628965298 próbuję dodać zdjęcia do notki, ale blogger funduje mi atrakcje i nie ładuje..
Toteż musicie poczekać cierpliwie na zdjęcia sałatki, aż bloggerowi przejdzie foch.

wtorek, 4 grudnia 2012

Niekosmetycznie: spaghetti dla leniwych


Dziś post niekosmetyczny. Jakoś nie mogę się zebrać, żeby coś napisać. Wkurzają mnie moje nijakie zdjęcia, na których ciężko cokolwiek pokazać. Brak sprzętu robi swoje. Do tego jesienno zimowa chandra i masakra murowana.
Chciałam wam pokazać co pomaga mi umilić czas i jak wiadomo człowiek głodny to zły, więc moje spaghetti doskonale nadaje się na zabicie głoda :D
Od razu mówię jest to wersja niezdrowa, wysokokaloryczna, więc zwolennikom zdrowego żywienia i dietowiczom  polecam poprzednie posty, żeby nie kusić ;)

Jest to też szybka wersja dla niemających czasu zrobić czegoś 'porządnego' nie z torebki.
Co było mi potrzebne?






Sos:

-około 500g mięsa mielonego
-sos boloński, paprykowo-pomidorowy
-przyprawa kebab-gyros
-bazylia
-4 ząbki czosnku
-opcjonalnie przyprawa do spaghetti bolognese

-makaron do spaghetti
-ser żółty do posypania

Mięsko podsmażam/duszę w garnku na małym ogniu z dodatkiem niewielkiej ilości tłuszczu. Dodaję posiekane ząbki czosnku. Przyprawiam do smaku kebabem-gyrosem i bazylią. Rozrabiam w osobnym garnku sosy i wlewam do mięsa. Do smaku doprawiam przyprawą do spaghetti. Czekam aż się zagotuje i gotowe :)

W międzyczasie gotuję makaron z dodatkiem oliwy.

Przekładam na talerz i posypuję startym serem. Wersja dla 4 osób :)

Od czasu do czasu pozwalam sobie na takie niezdrowe jedzenie na poprawę humoru :P

Pozdrawiam




środa, 3 października 2012

nieTurkusowy turkus ;p



Cześć :)

Uświadomiłam sobie, że nie pisząc tutaj dzień, strasznie mnie do bloga ciągnie i wciąga mnie to blogowanie.
Dlatego już wczoraj przygotowałam sobie w ramach wytchnienia szybki makijaż na poprawę humoru. Nie napisałam nic wczoraj z jednego powodu i zaraz się dowiecie z jakiego :)
Makijaż miał być turkusowy, niestety kiepskie cienie zafundowały mi na oku jego marną wersję, a aparat kompletnie pochłonął jego kolor. O dziwo cienie na powiekach wypadły blado, a kreska, której na żywo nie było praktycznie widać strasznie odcina się od całości, nie rozumiem tego zjawiska ;p

A nie pisałam wczoraj ponieważ lepiłam pierogi.. nie wiem co mnie podkusiło, ale przez około 5 godzin nie wychodziłam z kuchni i lepiłam, gotowałam, lepiłam, gotowałam i tak w kółko, aż doszłam do magicznej liczby 140 pierogów ruskich i miałam dość ;)
Niestety nie mam zdjęcia całości. jedynie kawałek podczas jedzenia pierwszych moich wymęczonych pierogów ;p

Życzę miłego dnia, mimo deszczowej pogody, pozdrawiam :)

Zaglądnij:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...