Obserwatorzy

Follow this blog with bloglovin

Follow on Bloglovin
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joko Cosmetics. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joko Cosmetics. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 maja 2014

Maskara czy masakra?

Chyba większość kobiet nie wyobraża sobie wyjścia z domu bez umalowania rzęs tuszem. Ja na pewno jestem w tej grupie, uwielbiam dobrze podkreślone i wyeksponowane rzęsami oczy.. dlatego ucieszyłam się, gdy w rozdaniu wygrałam maskarę Joko Pump Your Lashes Volume&Lenght w kolorze czarnym.



Z góry zaznaczam, że dziś będzie tylko recenzja poglądowa, szczegółową zamieszczę, gdy całkowicie utwierdzę się w zdaniu o niej lub je zmienię, ponieważ jak na razie mam mieszane uczucia.


Po otwarciu mojego egzemplarza okazało się, że jest on strasznie mokry i niestety mimo całkiem fajnej szczoteczki (z jednej strony silikonowe włosie krótkie, z drugiej długie) nie chce kompletnie współpracować z moimi rzęsami.

Pierwszy efekt to było mega sklejenie, czego bardzo nie lubię. Wole tusze bardziej suche, dlatego odstawiłam Joko i otwierałam go od czasu do czasu, by nabrał powietrza. Wczoraj, po 2-3 miesiącach, przypomniałam sobie o nim :D
Co dziwnie tusz nadal jest bardzo mokry, gdzie po takim czasie inne maskary były już nawet bardzo suche. Dla próby pomalowałam nim rzęsy, a rezultat możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej.



Niestety nadal skleja, wcale nie pogrubia, chociaż takie miało być jego zadanie. Zauważam tylko przyzwoite wydłużenie, ale ogólnie całość wygląda subtelnie i mało spektakularnie.
Nie chcę nazwać go bublem, bo widzę w nim potencjał. Podsuszę go jeszcze trochę i wtedy sprawdzę, czy działa lepiej.
Na pewno nie omieszkam Was o tym poinformować :D


A Wy miałyście do czynienia z tą maskarą? Jeśli tak, to co o niej myślicie?

Pozdrowienia



poniedziałek, 1 lipca 2013

Joko Wet Lips J49

Pomadkę nawilżającą Joko Wet Lips J49 wygrałam kiedyś na jakimś rozdaniu. Bardzo spodobało mi się jej opakowanie: czarne, ze złotymi elementami, motywami. Logo Joko niestety już się starło, ale całość nadal wygląda solidnie i elegancko.
Myślę, że jest ono w stanie przeżyć upadek pozytywnie, bez pęknięć. W torebce nie musimy się martwić, że szminka się otworzy brudząc całą zawartość.

Od producenta:
Nawilżająca pomadka, zachwycająca zniewalającymi kolorami, zapewniająca efekt delikatnie zwilżonych ust.
Starannie dobrane składniki pomadki chronią przed pierzchnięciem, odżywiają oraz nadają ustom naturalną gładkość. Naturalne woski w tym wosk Candelilla oraz kompleks witamin A, E, F, znane są z właściwości pielęgnujących oraz chroniących usta przed czynnikami zewnętrznymi, skutecznie zapobiegają utracie wody.
Masło shea oraz olej rycynowy znane są z doskonałych właściwości regenerujących, nadających miękkość i jędrność.
Pomadka zawiera peptydy o działaniu nawilżającym, wygładzającym oraz wspomagającym syntezę kolagenu.

Kremowa konsystencja pomadki zapewnia komfort oraz doskonałą aplikację.
Idealnie kryje drobne niedoskonałości.
Dodatkowo sprawia, że usta są pełniejsze i jeszcze bardziej kuszące.


Konsystencja pomadki jest kremowa, dobrze rozprowadza się na ustach. Usta po niej dają wrażenie wysmarowanych balsamem, chociaż szczególnych właściwości pielęgnacyjnych nie zauważyłam.
Najważniejsze, że nic złego z nimi nie robi :)

Trwałość tej szminki jest przeciętna, schodzi równomiernie i nie podkreśla suchych skórek.

A teraz równie ważna kwestia: kolor.
Kolor to połączenie nudziakowego beżu z różem :) Świetnie komponuje się z każdym makijażem. Śmiało można ją nosić na co dzień Co prawda posiada maluśkie drobinki, ale na ustach ich nie widać.

Zapomniałam wspomnieć o zapachu. Mi przypomina on czasy dzieciństwa kiedy to podkradałam mamie 'starodawne' pomadki. Miały one specyficzną lekko chemiczną, ale przyjemną dla nosa woń. Można w niej wyczuć też lekką owocową nutę.

Smaku nie jestem w stanie określić. Dla mnie jest on neutralny. Aczkolwiek nie jest tak niewyczuwalny jak np. w Color Whisper MNY.

Cena to około 24zł. Mimo tylu zalet nie zdecydowałabym się na jej zakup w tej cenie. Ponad 2 dyszki wolałabym przeznaczyć na wspomniany przed momentem Color Whisper.

Miałyście kiedyś do czynienia z pomadkami Joko? Jakie są Wasze wrażenia?
Pozdrawiam :)



czwartek, 9 maja 2013

Owoce na paznokciach od Joko

Witam :)

Dzisiaj pokażę Wam lakier, z którym malowanie paznokci to przyjemność :)


Joko Find Your Colour Fruit Desert J133

Pojemność: 10 ml
Cena: ok 12 zł
Konsystencja: idealna, nie za gęsta nie za rzadka
Pędzelek: szeroki, płaski, w kształcie języczka - świetnie się prowadzi po płytce
Trwałość: około 3 dni
Krycie: 1-2 warstwy

Jest to pierwszy lakier, który z radością nakładałam na paznokcie. Kształt pędzelka jest świetny, pozwala pewnie manewrować po płytce bez zmartwienia o zabrudzone skórki. Konsystencja lakieru również w tym pomaga. Pierwszy raz nie musiałam domywać pociapanych palców :P Jestem w szoku, że tyle zależy od odpowiedniego pędzelka.
Krycie Find Your Colour rozpoczyna się już od jednej warstwy (na zdjęciach właśnie jedna i prześwit jest nieduży), dwie warstwy dają krycie idealne.
Schnie przyzwoicie do ładnego połysku.
Na paznokciach utrzymuje się około 3 dni, po tym czasie ścierają się końcówki i gdzie nie gdzie pojawiają się odpryski (nie odchodzi jednak płatami).

Moje zeszłoroczne ;)
Kolor to soczysta malina, a może czerwona porzeczka  Nie jest to klasyczna krwista czerwień, a idealna na lato owocowa nuta :)
Lakier nosi nazwę Fruit Desert :) Zdradźcie mi, czy chodzi o owocowy deser, czy owoce pustyni? :P
Swoją drogą wpisałam w google hasło owoce pustyni i w grafice wyskoczyły świeżutkie maliny :D





Miłego dnia i pozdrawiam :)

środa, 12 grudnia 2012

O cieniowym bublu od Joko..

Dzisiaj kilka słów o cieniu do powiek Virtual od Joko Cosmetics, który niestety oczekiwań moich nie spełnił, a nawet zyskał miano bubla..

Opis: 
8 cieni MONO. Cztery cienie DIAMOND z drobinkami brokatu i iskrzącej perły, które są delikatne i mogą być stosowane jako baza lub jako punktowy rozświetlasz. Kolejna czwórka to cienie METALLIC, które dają efekt jednolitego, metalicznego połysku. To cienie w intensywnie lśniących kolorach, które dobrze łączą się z innymi cieniami.
045 Mettalic MONO - Jedwabiste w dotyku brokatowo-perłowe cienie z dodatkiem turmalinu. 



Opakowanie: Standardowe jak przy tego typu pojedynczych cieniach. Z klapką, która dość dobrzę się zatrzaskuje i nie otwiera się sama. Dołączona pacynka.
Konsystencja: miękka, satynowa.
Pojemność: nie podano.

Końcową opinię podam troszkę niżej, a narazie wady:

-kolor na powiece jest bardzo blady, brak mu intensywności,
-znika z powieki w bardzo, krótkim czasie, zostawiając efekt brudnej powieki z drobinkami..
-nawet na mokro nie zyskuje na kolorze, ani trwałości,
-nie współpracuje z innymi cieniami, nie nadaje się do rozcierania,
-zbiera się w załamaniach,
-przy aplikacji mocno się osypuje,

Zalety:
-dla osób lubiących baardzo delikatny makijaż..
-ładne drobinki,
-nic więcej na siłę nie wymyślę..

Moja opinia:
Jak pewnie zobaczycie na zdjęciu, cień na palcu ma bardzo dobrą pigmentację.. niestety po przeniesieniu na powiekę kolor znika. Próbowałam nakładać go na różne sposoby, pędzlem, pacynką, palcem, na mokro, na sucho, z bazą, bez bazy i nic - nadal jest nietrwały i znika. Nie nadaje się do połączeń z innymi cieniami, bo tylko brudzi powiekę. Jego konsystencja też jest drażniąca, tłusta.
Niestety są to pieniądze wywalone w błoto (ok.12zł) za tą cenę, mogłabym kupić lepszy cień, albo nawet paletkę Meis, która wogóle nie ma porównania do Virtuala - bije ją o głowę, pff o wiele głów.
A szkoda bo nie lubię bezużytecznych kosmetyków, które prędzej czy później wyrzucę.. a na swatchu wyglądał tak przyjemnie.. BUBEL






Zaglądnij:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...