Obserwatorzy

Follow this blog with bloglovin

Follow on Bloglovin

piątek, 28 czerwca 2013

Nowości: Oillan, Color Whisper i makijaż

Cześć.

Jakiś czas temu powstający Fun Page Oillan przeprowadził akcję: dla 50 pierwszych osób, które polubiły profil i wrzuciły na tablicę zdjęcie swoje lub swojego dziecka. Załapałam się jako 3 lub 4 i w zamian otrzymałam 3 pełnowymiarowe produkty:
-ochronny krem z filtrem SPF 15
-krem pielęgnujący do twarzy i ciała
-emulsję do kąpieli dermatologicznej
Wszystko jak wiadomo do skóry suchej, alergicznej. Moje dziewczyny mają po mnie bardzo suchą skórę, więc produkty są jak najbardziej trafione i już pierwsze testy za nami. Za jakiś czas recenzje :)


Kolejna nowość u mnie to szminka Color Whisper od Maybelline w kolorze Who wore it red-er. Na blogach ostatnio ich pełno, ale warto o nich mówić, bo są niesamowite!


Jest to najlepsza szminka pod każdym względem jaką kiedykolwiek używałam: piękny kolor, bardzo trwała, przyjemna konsystencja, nawilżenie i pielęgnacja ust. Cudeńko :)
Ale nie będę mówić za wiele, bo właściwa recenzja przede mną :)

Dodam, że dostałam kolor, który zaskoczył mnie, bo w opakowaniu jest krwistą czerwienią, na dłoni delikatnym różem, a na ustach intensywną fuksją :P a taki psikus nam robi.
Zobaczcie same.


Wrzucam też całość w make upie. Nie zwracajcie uwagi na brak włosów :P, to po prostu kok niechcemisięmyćgłowy :D

Yyy chce ktoś kilka piegów?

Miłego weekendu :)







czwartek, 27 czerwca 2013

Jak się nie opalać i czym się ratować, czyli o własnej głupocie!

Chciałam się z Wami podzielić własną głupotą i doświadczeniami odnośnie opalania. Zdjęcia będą przynajmniej w moim odczuciu troszkę nieprzyjemne, więc ostrzegam.

Musicie wiedzieć, że jeszcze nigdy nie byłam opalona! Z solarium nie korzystałam nigdy, smród samoopalaczy mnie obrzydza, a na te droższe mniej wyczuwalne mnie nie stać, więc cały rok zachowuję chorobliwą wręcz bladość i białość skóry.

Zaczęły mnie denerwować ciągłe komentarze typu: 'o matko, ale jesteś biała', 'ale świecisz nogami, mogłabyś je chociaż trochę opalić', 'dobrze się czujesz? może chora jesteś, badałaś się czy nie masz anemii?' do tego jeszcze dochodzą moje wiecznie podkrążone oczy,  z sińcami.. no cóż, taka już moja uroda, nie da się ukryć.

Pewnej słonecznej niedzieli postanowiłam więc się trochę poopalać. Dodam jeszcze, że nienawidzę leżeć plackiem na słońcu, a nabieranie stopniowej opalenizny mnie przeraża (przecież na to potrzeba kilku dni leżenia, kremowania, zabezpieczania, pocenia się..o ja głupia..)

Mój fototyp należy do tego najjaśniejszego. Skóra po ekspozycji na słońce czerwienieje, a potem stopniowo wraca do normy, nie zostawiając nawet cienia złotobrązowej barwy..

Może faktycznie, gdybym stosowała się do zaleceń udałoby mi się opalić, ale wiecie jak ciężko znaleźć czas na opalanie przy dwójce dzieci i masie obowiązków?

Opalanie w moim wypadku powinno wyglądać tak:
-pierwsze dni opalania (np. 4 dni) - filtr najmniej SPF 30-40,
-następne dni - mniejszy filtr SPF 15-25,
-po około 10 dniach filtr SPF 10.

Niestety, nie wiem co mnie podkusiło, żeby opalać się bez żadnego filtra! Rak mi się marzył, poparzenia, czy inne dziadostwa.. nie wiem. Niemniej jednak spędziłam godzinę na słońcu leżąc na plecach i dosłownie smażąc się.
Na początku nie było nic widać, ani czuć. Do tego słońce co chwila chowało się za chmurami, więc łudziłam się, że 'wyjdę z tego cało'.

Zobaczcie co ujrzałam po pół godziny od zakończenia opalania:


Wszystko piekło i bolało. Skóra wyglądała jak oblana wrzątkiem. Najgorzej zniosły to uda w okolicach bikini, które były bardzo przekrwione.

Pochwalę się też cudnym rakiem na twarzy.. mimo tego, że była ona zabezpieczona kremem z filtrem (jako jedyna część ciała) słońce nie obeszło się z nią miło. Filtr okazał się być dla mnie za niski. Żebyście widziały strach w moich oczach kiedy pomyślałam sobie, że przecież po takiej dawce promieni skóra zacznie schodzić i się łuszczyć..


Piszę tego posta, kiedy moja skóra jest już w dobrym stanie. Od tamtej pory minęło już prawie 2 tygodnie. Twarz jedynie delikatnie się złuszczyła, a pozostałe partie ciała są teraz lekko 'muśnięte' słońcem, chociaż nadal do opalonych nie należę (bo jakim cudem..). Łuszczę się jedynie na żebrach, tuż pod miejscem, w którym była góra od bikini. Myślę, że jak na taką głupotę to i tak dobry wynik i małe szkody.
Jedynie rozstępy są nadal przekrwione i czerwone.

A teraz opowiem wam czym się ratowałam.

W domu jak na zrządzenie losu nie miałam nic 'po opalaniu'. Przetrzepałam całą szafkę z kosmetykami i w moje ręce wpadł ratunek od Decubal.

Czytam etykietkę: Decubal ANTI-ITCH GEL Łagodzący i kojący żel przeznaczony do skóry podrażnionej. Patrzę na skład: krótki, z panthenolem za połową. Myślę sobie: gorzej już być nie może.

Przezroczysta tubka z wygodnym dozownikiem zawierała w sobie 100ml cudownie kojącego, bezzapachowego żelu. Przyznam, że nałożenie było kłopotem ze względu na bolącą skórę, ale sam żel mi tego nie utrudnił. Jego konsystencja jest typowa, łatwo sunie po powierzchni. U mnie wchłaniał się średnio i trochę kleił, ale to ze względu na grubą warstwę jaką karmiłam ciało.

Anti-Itch Gel skutecznie złagodził podrażnioną skórę i nawilżył ją, dzięki zawartości gliceryny i wit B5 (w składzie brak tłuszczu).







Inne sposoby na łagodzenie oparzeń słonecznych:
-stosowanie Panthenolu np w postaci pianki,
-smarowanie poparzonych miejsc sokiem lub żelem z aloesu,
-jeżeli mamy w domu roślinkę aloesową możemy zmrozić jej liście, potem obrać ze skórki i przykładać do bolących miejsc, przyniesie to upragnioną ulgę,
-okłady z grubej warstwy maślanki,
-jeżeli występują np.bąble musimy zaopatrzyć się w coś antybakteryjnego, aby wspomóc leczenie i nie dopuścić do infekcji.


Uczcie się na moich błędach i opalajcie bezpiecznie :)

Pozdrawiam

wtorek, 25 czerwca 2013

Współpraca ze sklepem eFoxcity

Witam.
Kilka dni temu firma http://www.efoxcity.com napisała do mnie maila z pytaniem o chęć współpracy.
Przejrzałam asortyment ich sklepu i zgodziłam się, gdyż większość rzeczy przypadła mi do gustu!

Myślę, że każdy znalazłby tam coś dla siebie. Ja jestem zachwycona, gdybym miała tyle pieniędzy wykupiłabym połowę rzeczy :P

Zobaczcie same w sieci jak pięknie prezentują się ich sukienki wieczorowe z kolekcji 2013(klik):




Gdybym planowała ślub na pewno wzięłabym pod uwagę suknie ślubne 2013(klik) od efoxcity. Czyż nie są piękne? :)


A co powiecie na wieczorowe suknie z cekinami? -klik


W asortymencie również wiele innych, ciekawych rzeczy. (Sklep posiada również kolekcje męskie.)


Z tego co widzę ceny również są przystępne, więc warto się rozejrzeć.

Ja długo się zastanawiałam i nadal nie jestem zdecydowana do końca, którą biżuterię wybrać dla siebie do testów. Tyle rzeczy mi się podobać, że ciężko wybrać :) Miałam na oku kilka par kolczyków, ale chyba wybiorę te poniżej, żebym miała uniwersalne nawet na co dzień :)
 Co o nich myślicie? Wpadło Wam coś w oko?

Pozdrawiam :)

piątek, 21 czerwca 2013

Błękit ze złotym akcentem

Witam.
Planowałam post o opalaniu, a raczej jego skutkach i o tym jak tego nie robić. Przykre doświadczenia mnie do tego skłaniają, ale wena mnie opuściła.
Tyle się ostatnio u mnie dzieje, że najchętniej zaszyłabym się gdzieś i przeczekała wszystko..

Zamiast tego wrzucam fotki mojego ostatniego szybkiego makijażu. Coby tak długiego zastoju nie było :)






Pozdrawiam

Ps. Lubię ciepło, ale w takie upały ciężko mi normalnie funkcjonować :(

piątek, 14 czerwca 2013

Nowości w mojej kosmetyczce

Witam.
Dziś chwalę się co wpadło ostatnio do mojej kosmetyczki :)

1. Face&Look przeprowadzał ostatnio akcję, w której 1000 pierwszych osób zarejestrowanych na stronie mogło otrzymać upominkowego boxa z kosmetykami, próbkami i ów magazynem. Paczki odbierało się w wybranej drogerii. Nie obyło się bez problemów. Drogerie o akcji nic nie wiedziały, więc stworzyło się małe zamieszanie. Panie otwierały paczki, podkradały kosmetyki lub po prostu ich nie przyjmowały od kuriera, a zainteresowani musieli niemalże walczyć o swoje. Oczywiście były też i takie przypadki, gdzie wszystko poszło gładko i pudełka były nienaruszone.

W moim przypadku pudełko było otwarte przez sprzedawczynię, ale na szczęście odebrałam zawartość kompletną :)

2. Jakiś czas temu załapałam się do Wielkiego Testów produktów Bielendy i otrzymałam wybrany koncentrat termoaktywny antycellulitowy z serii Pomarańczowa Skórka.
Zaczęłam już testy, produkt skórę rozgrzewa i widać zaczerwienienie, więc działa. Recenzja wkrótce.

3. W ramach współpracy z KKCenterHk otrzymałam do testów sztuczne rzęsy. Makijaże i recenzje z nimi pokażę, gdy zakupię klej do nich :D

4. Od Love Me Green  otrzymałam zestaw 6 próbek (na zdjęciu 4, ponieważ 2 są już w użyciu, a zapomniałam zrobić zdjęcie wcześniej w komplecie). Produkty zapowiadają się bardzo fajnie, składy też zachęcające.

W drodze do mnie jeszcze 2 paczuszki, ale o tym niebawem jak będą już u mnie :)

Pozdrawiam





czwartek, 13 czerwca 2013

Wyniki rozdania!

Witam w ten słoneczny dzień :)

Chwilkę zajęło mi podliczanie losów z rozdania, ale udało mi się już przez to przebrnąć i maszyna wylosowała zwycięzcę :)
Powiem tylko, że już niedługo mój blog będzie obchodził swoje 1 urodziny, więc pewnie z tej okazji też coś wykombinuję :D

Bez dłuższego gadania ogłaszam, że nagrody otrzymuje:

Ewelina Wróbel



Gratuluję i proszę o wiadomość z adresem do wysyłki nagród :) kp13149@gmail.com

Pozdrawiam

środa, 12 czerwca 2013

Second Handowe.. prezenty

Witam!

Kilka dni temu dostałam od znajomej paczkę z ubraniami Second Handowymi. Mogę to sobie wszystko zostawić, lub jeżeli mi nie pasuje podać dalej.
Ubrania w większości mi się podobają, ale nie jestem przekonana co do torebek.
Proszę doradźcie mi, czy nadają się one na wyjścia, czy raczej zostawić dzieciom do zabawy w szkołę :D

PS. Przepraszam za jakość zdjęć, ale dla mojego aparatu robienie zdjęć ubrań przy braku dobrego oświetlenia jest fizycznie nie możliwe. :(

1. Bluza st bernards for dunnes


2. Tunika/sukienka Bench



3. Bluza Ups!

4. Bluzka


5. Koszulka atmosphere


6. Płaszcz atmosphere



7. Kurtka Camaieu

8. Płaszcz Bhs

9. Płaszcz sanmi

10. Bokserka

11. Torebka Nine West

12. Kuferek

13. Torebka






 Pozdrowienia :)



poniedziałek, 10 czerwca 2013

Lakiery do wzorków Konad


Witam, po chwilowej nieobecności.

Jakiś czas temu otrzymałam do przetestowania lakiery do wzorków Konad. Wcześniej miałam już okazję zapoznać się z ich lakierem z serii profesjonalnej [recenzja], z którego jestem bardzo zadowolona.

Jak to zwykle w życiu bywa przed napisaniem posta przypadkiem usunęłam wszystkie zdjęcia stempelków jakie wykonałam i musiałam zrobić nowe.. oczywiście sęk w tym, że płytki pożyczyłam koleżance i musiałam improwizować na jedynej jaka uchowała mi się w domu. Finezyjnych wzorków dziś nie będzie, ale sukcesywnie będę dodawać nowe w miarę tworzenia :) Polubiłam stempelkowanie.


Pierwszy na tapetę idzie: Princess lakier do wzorków złoto-czarny 12ml

Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia.  Kolor to intensywna czerń opalizująca na złoto. Bardzo ciekawe połączenie. Troszkę się bałam, że to złoto przyćmi wzorki i sprawi, że będą mniej widoczne, ale nic bardziej mylnego: stempelki tworzą się intensywne, dokładne i bardzo trwałe.

Konsystencja lakieru jest rzadka, ale idealnie sprawdza się na płytkach, ponieważ posiada on bardzo dobrą pigmentację.
Pędzelek posiada krótkie włosie, które dobrze rozprowadza lakier w zagłębienia wzorków na płytce.
Same wzorki nie rozmazują się i nie blakną łatwo pod top coatem.
Zdobienia trzymają się bardzo długo i jest to zależne od lakieru podkładowego.


Princess lakier do wzorków srebrny 12 ml

Srebrny lakier już niestety nie skradł tak mojego serca, jak poprzednik. Uważam, że jego pigmentacja mogłaby być lepsza, odbite wzorki dają efekt transparentnych i mało widocznych.

Kolor w buteleczce jest bardzo ładny i mam chęć wypróbowania go na jakimś wzorze, który pokrywałby całą płytkę (typu panterka itp.), może wtedy efekt byłby lepszy i bardziej zadowalający.
Do tworzenia wzorów, które mają być mocnym, widocznym akcentem się nie nadaje, ale sprawdza się w tworzeniu tła lub cienia.

Nie skreślam go więc i już wymyślam nowe zastosowania dla niego.


Zapraszam na profil Konad na FB.

Pozdrawiam









środa, 5 czerwca 2013

Pachnący Summer Time

Witam.

Jakiś czas temu udało mi się zostać Testerką Zapachu u dystrybutora kosmetyków WIT  W ramach akcji dostałam wodę perfumowaną New Brand Summer Time.

Kilka słów opisu:

I kilka słów ode mnie:

Zapach zamknięty jest w zgrabnym, acz nieco niestabilnym flakoniku o pojemności 100ml. Szkło zabarwione jest na wzór pomarańczowego ombre, tak modnego ostatnimi czasy.

Koszt tej wody toaletowej to niecałe 20 zł. Czy warto? Przeczytajcie.


Nie ukrywam, że zawsze obawiam się zapachu, który dostaję. Często reaguję na wiele perfum bólem głowy, a po aplikacji 'odrzuca' mnie od nich.
Summer Time okazał się miłym i pozytywnym zaskoczeniem.

Po rozpyleniu wyczuwam zapach świeży - idealny na lato! Początkowo może wydawać się duszący, ale mija to po krótkiej chwili, a ujawnia się jego prawdziwa nuta, w której najbardziej wyczuwalnym jest gorzkawy grejpfrut. Ciężko mi określić dokładnie jakie 'tajemne składniki' krążą jeszcze w tym zapachu, ale na pewno są to kwiaty.
Perfumy te są też niesamowicie orzeźwiające i pobudzające do życia, w sam raz na panujące upały. Nie są duszące, ani przytłaczające. Nosząc je na sobie mam wrażenie, że dodają mi energii i pewności siebie. Czuję się wtedy świeżo, kobieco i elegancko.

Jestem zadowolona nie tylko z zapachu, ale i z czasu w jakim utrzymuje się on na mnie.
Za cenę 20 zł kilka godzin na skórze i ubraniu to dobry wynik. Odzież spryskana Summer Time pachnie nawet na drugi dzień.





Podsumowując polecam Wam na lato ten świeży zapach, myślę, że warto go wypróbować :)
Za tą cenę New Brand oferuje też wiele więcej kobiecych zapachów i nie ukrywam nabrałam na nie ochoty.

Chcę także polecić firmę WiT, która okazała zdrowe podejście do sprawy i zadbała o swoje testerki.
Zapraszam na fanpage Dystrybutora Kosmetyków Wit.


Pozdrawiam

Zaglądnij:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...