Obserwatorzy

Follow this blog with bloglovin

Follow on Bloglovin
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 stycznia 2015

Moje farbowania: czerń od Marion

Wspomnieniem po malinowej czerwieni na moich włosach są ciągle blaknące pasemka, które były rozjaśnione.
Po powrocie do naturalnego koloru, czyli czerni mogłabym już w ogóle nie farbować włosów. Jednak spłowiałe, brązowawe u dołu końce sprawiały nieestetyczne wrażenie, więc postanowiłam je odświeżyć.

Robiąc zakupy w drogerii internetowej wybór padł na podwójną saszetkę Mari color od Marion o numerze 310.
Zachęciła mnie do kupna niska cena (około 5zł) i to, że farba miała być podwójna.


Najtańsza na rynku farba do włosów bardzo wysokiej jakości! Dzięki niskiej cenie opakowania produktu i formule "Raz kupujesz, dwa razy farbujesz", nie przepłacasz, a uzyskujesz wymarzone efekty kolorystyczne i super odżywione włosy.

Seria w swojej gamie kolorystycznej posiada 17 odcieni, są wśród nich nasycone brązy, ciepłe kasztany, żywe czerwienie, wyraziste fiolety oraz świetliste blondy. Produkt został wzbogacony o naturalne proteiny jedwabiu oraz ekstrakt miodowy. Jedwab chroni włosy przed utratą wilgoci, ułatwia ich rozczesywanie i nadaje puszystość, a ekstrakt z miodu nawilża i uelastycznia powierzchnię włosa.

Poniżej włosy przed farbowaniem:



Kupując nie zwróciłam uwagi na pojemność saszetek. Po otrzymaniu paczki wystraszyłam się, że w sumie 80ml z obu nie wystarczy na pokrycie w całości moich długich włosów. Do tej pory 100ml farby Joanna starczało mi ledwo, ledwo na sporo krótszych. Jednak postanowiłam zaryzykować.

Zawartość okazała się dość rzadka przez co świetnie rozprowadziła się po włosach i spokojnie wystarczyła nałożona z zapasem. Zapach okazał się mocny, ale nie drażniący.
Włosy przy zmywaniu były niestety splątane, więc poratowałam je maską Kallos Keratin, która wróciła im nawilżenie, miękkość i ułatwiła rozczesanie.

Główne zadanie zostało jednak wypełnione. Włosy na całej długości pokryły się kolorem równomiernie, nie zostały wysuszone i zyskały blask. Jestem już przeszło miesiąc po farbowaniu i nadal wyglądają bardzo dobrze.

Włosy po farbowaniu:


Myślę, że wrócę do tej farby, gdy będę musiała znowu pokryć blaknące pasma.
Takie nieduże, podzielone saszetki to także dobre i tanie rozwiązanie, gdy farbujemy tylko odrosty, nie musimy się wtedy babrać z przechowywaniem otwartego, zużytego do połowy opakowania.

Co myślicie o tej farbie, znacie ją? Jakich farb używacie do swoich włosów? 

Pozdrawiam

środa, 22 października 2014

Oliwka i argan od Macrovita

Witam.

Trzymam właśnie w rękach elegancką butelkę szamponu do włosów. Jestem pewna, że na półce zwróciłaby Waszą uwagę. Etykieta jest ładnie zdobiona i opisana. Sama butelka ma 200 ml i wykręcany otwór..

Mowa o szamponie Macrovita Argan & Olive (regenerujący szampon z olejkiem arganowym)


Od producenta;
Szampon MACROVITA delikatnie oczyszcza włosy i jednocześnie przenosi w głąb włosa cenne właściwości nawilżające i ochronne aktywnych składników. Zapewnia włosom siłę, objętość, elastyczność i połysk. Szampon odpowiedni dla delikatnej i wrażliwej skóry. Optymalna kompozycja składników najnowszej generacji sprawia, że kosmetyk dobrze oczyszcza włosy i skórę, nawilża i pielęgnuje.

Dzięki zawartości bio-oliwy z oliwek oraz prowitaminie B5 szampon zwalcza wolne rodniki i działa stymulująco. Miód jest bogaty w cukry, pierwiastki śladowe oraz witaminy, a dzięki temu głęboko nawilża i energetyzuje skórę głowy, a także łagodzi podrażnienia. Bogate w składniki odżywcze ekstrakty roślinne mają również właściwości zmiękczające, łagodzące i antyseptyczne. Do każdego rodzaju włosów.

Zawartość składników naturalnych sięga 88%. Formuła przebadana dermatologicznie, bez parabenów, wolna od oleju mineralnego (parafin), wazeliny, glikolu propylenowego oraz genetycznie modyfikowanych ekstraktów roślinnych (GMO FREE).



Składniki naturalne:
88%
Kosmetyk naturalny:
NIE ZAWIERA: olejów mineralnych (parafin), wazeliny, glikolu propylenowego, parabenów, genetycznie modyfikowanych składników (GMO FREE)
Bezpieczeństwo:
PRZEBADANY DERMATOLOGICZNIE. PRZYJAZNY DLA ŚRODOWISKA. NIE TESTOWANY NA ZWIERZĘTACH.


Moja opinia:
Szampon ma dość rzadką konsystencję i bardzo dobrze się pieni. Pachnie ciekawie. Dla mnie jego zapach to połączenie intensywnej oliwki i męskich perfum :P uprzyjemnia to mycie, jednak nie utrzymuje się długo na włosach.
Kosmetyk nie plącze włosów i nie powoduje ich szorstkości. 
Co ciekawe olejek arganowy jest dość wysoko w składzie, za co duży plus, chociaż bałam się, że może powodować przyklapnięcie włosów - jednak nie zdażyło się to, wręcz przeciwnie. Włosy po jego zastosowaniu są puszyste, miękkie i nieco uniesione.
Macrovita w składzie umieściła TEA i Sodium Laureth Sulfate, co nie zasmuciło mnie, gdyż wolę te mocniejsze 'domywacze', a te łagodniejsze rozwiązania kompletnie się u mnie nie sprawdzają.
Na uwagę zasługuje też fakt, że produkt nie był testowany na zwierzętach i posiada ekologiczne certyfikaty.
 

Ciężko powiedzieć, czy szampon zregenerował moje włosy. Sam, chyba nie jest w stanie tego dokonać. Mimo to włosy polubiły go i wyglądają po nim dobrze, a także są dobrze oczyszczone i przygotowane na dalsze zabiegi np. nałożenie odżywki.
Podsumowując produkt Macrovity ma dużo plusów (miękkość włosów, uniesienie, puszystość, oczyszczenie itd.) i spełnił moje oczekiwania. Chętnie kontynuowałabym jego używanie po zakończeniu tego egzemplarza. 
Jego koszt to około 50zł za 200ml.

Pozdrawiam 
  
     



czwartek, 29 maja 2014

Lniane oczyszczanie

Produkty Barwa zna pewnie większość z Was. Ja, będąc kiedyś w Tesco zobaczyłam na półce z szamponami buteleczkę, która przyciągnęła mój wzrok, chyba dlatego, że jeszcze nigdy nie widziałam tego szamponu nawet w recenzjach. Kosztował około 4zł więc nawet się nie zastanawiałam przed wrzuceniem do koszyka.


Barwa naturalna, Szampon lniany wzmacniający z kompleksem witamin


Produkt mieści się w opływowej buteleczce z której nagminnie schodzi etykieta, która rozmaka się pod wpływem wody. Otwiera się dość łatwo klapką na zawias, a otwór na szczęście nie jest zbyt duży. Mimo to musimy uważać, aby szampon nie wypłynął nam z dłoni, bo jego konsystencja jest dość rzadka i lekko żelowa.


Szampon lniany z naturalnym ekstraktem z lnu przeznaczony jest do pielęgnacji włosów słabych, suchych i łamliwych. Siła odżywczego lnu oraz kompleks witamin wzmacniają włosy i chronią je przed utratą wilgotności, dzięki czemu włosy są mocniejsze i mniej podatne na uszkodzenia.
Szampon nie zawiera silikonów obciążających włosy, dzięki czemu na dłużej zachowują swoją świeżość i puszystość. Regularne stosowanie sprawia, że włosy stają się mocne, lekkie i podatne na układanie.
 



Zapach kosmetyku to odrębna sprawa, z chęcią kupię ponownie, aby chociaż móc go wąchać :P Pachnie cukierkowo, słodko. Najbardziej przypomina mi landrynki zielone jabłuszko.

Szampon dobrze się pieni i równie dobrze oczyszcza włosy nawet z olejów. Jeżeli będziemy go używać zbyt często spowoduje plątanie się włosów podczas mycia, lecz po nałożeniu odżywki problem minie. Nie polecam go do codziennego stosowania, raczej do używania jako ten mocniejszy środek do pozbywania się resztek innych produktów z włosów, ale jak kto zrobi, to już indywidualna sprawa. Lniana wersja nie przedłuży odstępu między myciami, ani jej nie skróci.


Moje włosy go polubiły, więc pewnie jeszcze kupię go ponownie. Jego wydajność jest średnia, ale za tą cenę nie ma co narzekać.

A Wy, znacie lnianą wersję Barwy? A może polecacie jakąś inną?

Pozdrawiam, Karolina






poniedziałek, 5 maja 2014

Serum na łamliwe końcówki

Włosomaniaczką nie jestem, ale od pewnego czasu co raz bardziej zaczynam dbać o włosy i wprowadzać nowe produkty do ich pielęgnacji.
Szczęśliwym trafem zdobyłam w rozdaniu u Zielony Kramik Jedwab w płynie od Green Pharmacy.
Co prawda podróż w paczuszce Pocztą Polską troszkę uszczupliła jego ilość w buteleczce, ale na szczęście została go większa ilość.


Opis: Jedwab w płynie, serum na łamliwe końcówki. 100% ekstraktu aloesu. Bardzo silnie skoncentrowane serum wygładza końcówki włosów i przeciwdziała ich rozdwajaniu, dla efektu jednolitych włosów na całej ich długości. Przeznaczone do włosów: cienkich, delikatnych, łamliwych, uwrażliwionych na wskutek działania czynników chemicznych i/lub mechanicznych, przemęczonych zabiegami fryzjerskimi. Dzięki lekkiej formule nie obciąża włosów. Olejki ryżowy i kameliowy regenerują uszkodzoną strukturę włosa i chronią końcówki przed rozdwajaniem. 100% ekstrakt aloesu i olejek cedrowy nawilżają przesuszone partie włosów przywracając im lśniący, zdrowy wygląd.
Sposób użycia: rozprowadzić 1-2 kropelki serum na końcówki suchych lub zwilżonych włosów. Nie spłukiwać.


Opakowanie: Plastikowa buteleczka o pojemności 30ml z pompką blokowana skuwką. Pompka w moim egzemplarzu nie zacina się i nie utrudnia wydobycia produktu (chociaż spotkałam się z takimi opiniami). Etykieta prosta, czytelna.


Zapach i kolor: Jak na mój nos pachnie aloesem i lekko kwiatową nutą. Generalnie zapach przyjemny, utrzymujący się ze 3 godziny po nałożeniu. Kolor przezroczysty.

Konsystencja: dość płynny/rzadki żel w dotyku oleisty, wchłaniający się jednak do sucha.


Wydajność: duża, dwie pompki starczają mi na pokrycie końcówek. Do tego niska cena (poniżej 10zł) i zadowolenie murowane.


Działanie: Serum nałożone z umiarem nie obciąża i nie tłuści włosów. Dzięki niemu stają się one mega gładkie i miękkie w dotyku, a do tego błyszczące. Świetnie radzi sobie z głównym zadaniem, a mianowicie zabezpieczaniem łamliwych końcówek. Moje dotychczas suche i kruche końce są teraz o wiele bardziej elastyczne, nawilżone i mniej podatne na 'urazy'. Wiadomo uszkodzone i rozdwojone końcówki uratują tylko wprawne nożyczki fryzjera, ale jedwab ochroni resztę przed tym smutnym faktem ;) Na dodatek włosy nie plączą się już tak i nie elektryzują.
Na pewno kupię go ponownie i polecam dla polepszenia kondycji końcówek włosów, ale i nie tylko. Odkąd zaczęłam traktować nim czuprynę wyzdrowiały/zagoiły się moje skórki wokół paznokci z którymi walczyłam kilka lat. Paznokcie również się wzmocniły, ponieważ to co pozostawało mi na dłoniach wcierałam w nie. Czyli serum 2 in 1 ;))




A Wy znacie to serum? Lubicie?

Pozdrawiam







poniedziałek, 3 marca 2014

Odżywka Syoss - dobra, czy zła?

Witam.

Laptop, który zalała mi córka wysechł i na szczęście działa (wydmuchanie wody kompresorem dużo pomogło) kamień spadł mi z serca, więc mogę napisać Wam recenzję ;)

Z firmą Syoss nie miałam jeszcze nigdy nic wspólnego, do czasu kiedy na promocji w Tesco (około 10zł) dorwałam w całkiem przystępnej cenie odżywkę Silicone Free Repair&Fullness.


W dużej butli mieszczącej 500ml otrzymujemy produkt o konsystencji balsamu do ciała o całkiem przyjemnym zapachu, ciężkim do zdefiniowania.


Odżywkę powinno się spłukiwać, ale można też (co czasem czynię) zostawiać na końcówkach włosów dla ich zabezpieczenia. Nie bójcie się, nie pozostawia tłustych i obciążonych włosów.

Do jej działania byłam nastawiona sceptycznie, nie zachwyciła mnie ona cudownie, ale też nie jestem jej przeciwna.

Włosy po zastosowaniu odżywki Syoss są bardzo miękkie, rozplątane (dobrze pomaga w rozczesywaniu) i gładkie. Dzięki temu, że jest ona lekka nie powoduje obciążenia, a włosy stają się lśniące, wydaje się ich więcej, ale na szczęście nie puszą się.


Szczególnego działania pielęgnacyjnego nie zauważyłam, więc nie poleciłabym jej osobom o bardzo suchych i zniszczonych włosach, które potrzebują mocnego nawilżenia.
Do stosowania przy każdym myciu, kiedy oprócz odżywki nakładamy maski, oleje, czy inne specyfiki owszem, przyda się i spisze się nieźle.
Najlepiej nada się więc do włosów normalnych.

Z wydajnością jest średnio, nie zużywa się szybko, ale na moje długie włosy jednak trochę jej idzie.

Jeśli miałabym ją ocenić dałabym 4+/5.

A Wy znacie tą odżywkę, a może jakieś inne z rodziny Syoss? Polecacie coś?

Pozdrowienia




wtorek, 18 lutego 2014

Isana BUBEL Hair..

Witam.

Słynnej odżywki z olejkiem babassu nigdy nie miałam, ale gdy zobaczyłam na półce w rossie szampon wygładzający Isany z tymże składnikiem od razu wpadł do koszyka (popchnęła mnie do tego również niska cena - około 5zł za 400ml).


Po otwarciu klapki urzekł mnie jego ładny, mocny zapach i chyba na tym zalety się zakończyły. Szampon ciężko wydobyć z grubego, plastikowego opakowania, co utrudnia także ciężka, gęsta, jakby odżywkowa konsystencja.


Na włosach pieni się nie najgorzej, oczyszcza też 'w miarę', ale co z tego kiedy po wysuszeniu włosy są przyklapnięte, obciążone i jakby tłuste. Myjąc głowę rano, wieczorem czuję się jakbym w ogóle tego nie robiła, albo urządziła sobie ćwiczeniowy maraton.

Ten przyjemniaczek został u mnie skreślony, nienawidzę uczucia tłustych, przylizanych włosów.
Teraz spełnia rolę mydła do rąk, czasem myję też nim pędzle.


A Wy znacie ten szampon? Macie co do niego podobne uczucia, czy jednak sprawdza się dobrze?
Dajcie znać jakich jeszcze szamponów unikać.

Pozdrowienia




niedziela, 2 lutego 2014

Efekty czarnego bzu

Witam

Włosów nie farbowałam od marca zeszłego roku. Jak na razie z farbowania zupełnie zrezygnować nie mogę, ponieważ w miejscach gdzie ściągałam kolor pod czerwone pasemka farba blaknie i włosy robią się rudo brązowe.
Swój kolor mam naturalnie czarny (co będzie widać na zdjęciach poniżej), dlatego postawiłam na czarny bez Joanny, aby nie było widać odrostu.

Przyznam, że tęsknię za moją czerwoną głową, ale w czerni czuję się hmm mniej wyzywająco ;p

Denerwuje mnie jednak moja obecna fryzura. Czuję, że brzydko mi w niej, a brak cieniowania włosów wokół twarzy pogrubią ją.
W najbliższym czasie planuję podciąć suche i rozdwojone końcówki (reszta włosów podratowana i w całkiem niezłym stanie), oraz zrobić sobie grzywkę. Mam jednak dylemat, czy zrobić ją na prosto, czy skośną na bok dodając cieniowanie na całej długości.

Wybór farby niezmiennie ten sam, nigdy krzywdy nie zrobiła, nie wzmogła wypadania włosów, ani nadmiernie ich nie wysuszyła. Kolor złapał na całości intensywnie.



Poniżej kilka zdjęć przed farbowaniem. Zwróćcie uwagę na wielkość odrostu ;p (przepraszam za kiepską jakość, ale ciężko mi było samodzielnie uchwycić różnicę, a do tego aparat odmawia współpracy)

z lampą

światło naturalne

A tutaj efekt na jeszcze wilgotnych włosach:

Mogą wydawać się brązowawe, ale w realu to intensywna, głęboka czerń




Pozdrawiam ;)

niedziela, 10 marca 2013

Moje Farbowania: czarny bez i rozdanie

Witam.
Dziś post z cyklu moje farbowania :) Kolejny raz włosy potraktowałam Joanną Naturia, lecz tym razem postanowiłam wrócić do koloru naturalnego, czyli intensywnej czerni :) Czarny bez jest odcieniem bardzo zbliżonym do mojego naturalnego - byłam szczęśliwą posiadaczką dosyć rzadko spotykanej mocnej czerni na włosach, ale zachciało mi się pasemek i chcąc, nie chcąc muszę pasemka zamalowywać, gdyż blakną i prześwitują.






Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć jak 'palona kawa' wyblakła na pasemkach..


A tutaj efekt czarnego bzu: (zdjęcia kiepskie bo z rąsi, ale za jakiś czas wrzucę lepsze).

Jestem zadowolona z efektu, ponieważ kolor złapał równomiernie na całej długości.

A tutaj mój naturalny kolor dla porównania:



Co myślicie o czarnym bzie? :)


Ogłaszam także konkurs/rozdanie na moim Fanpage, w którym do wygrania bransoletka. Zapraszam :) Moi obserwatorzy mają dodatkowe dwa losy jeśli zechcą wziąć w nim udział (proszę o komentarz pod zdjęciem na FB jeżeli tak jest).

Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli.

środa, 27 lutego 2013

Kuperek na głowie, czyli włosy czas upiąć :)

Dzisiaj pierwszy post 'włosowy', a mianowicie fryzurowy :)
Pokażę wam dzisiaj szybko sposób na upięcie włosów w formie kuperka :P
Fryzura jest niesamowicie wygodna i dosyć trwała nawet bez użycia pianki, lakieru itp.
Nie jest ona szczytem efektywności, ale na urozmaicenie ciągłego kucyka, czy włosów rozpuszczonych się nadaje ;)

Zdjęcia robione samowyzwalaczem.











Krok 1
Włosy związujemy w dość ciasny kucyk, najlepiej użyć do tego gumki/frotki bez mietalowych złączeń - nie poniszczymy włosów.

Krok 2
Zawijamy kucyk za gumką do środka. Mam nadzieję, że każdy wie jak to zrobić :)

Krok 3
Wystającą część wywijamy i wkładamy za gumkę, można podpiąć wsuwkami dla trwałości.


Co o tym myślicie? W środek można wpiąć jakieś ozdoby, kwiaty.





środa, 30 stycznia 2013

Ulubieniec Alterry

Odżywkę Alterry granat & aloes pewnie większość z was zna ;)
Znam i używam i ja - włosowy leniwiec ;P

Nigdy nie mam czasu, ani chęci na długotrwałe pielęgnowanie włosów, dlatego cenię sobie maski, odżywki, których nie trzeba długo trzymać na głowie, podgrzewać, owijać w turbany itp.

Od odżywki wymagam przede wszystkim odżywienia i nawilżenia, ale także ułatwienia w rozczesywaniu włosów i braku obciążenia.
Alterra robi z moimi włosami nawet jeszcze więcej ;)

Plusy:
- gęsta, maślana konsystencja, która nie spływa z włosów
- odżywka nawet nałożona w dużej ilości nie obciąża
- ułatwia rozczesywanie
- nawilża i odżywia włosów
- nie zawiera silikonów
- ładnie pachnie
- włosy są po niej sypkie, puszyste, gładkie i miękkie ;)
- sprawia, że włosy mniej się elektryzują
- cena
- wydajność
- nałożona od połowy długości w małej ilości nie wymaga spłukiwania

Minusy:
- na upartego opakowanie, w którym utrudnione jest nam sprawdzenie ile odżywki zostało i wydobycie resztek,
- zapach po kilku odżywkach może się znudzić xD

Do działania nie mam żadnych zastrzeżeń! Jest to mój ulubieniec i na pewno będę wracać do granatu i aloesu :)

Pozdrawiam

PS. Przypominam o konkursie.



czwartek, 10 stycznia 2013

Marion, 7 efektów

 Opowiem wam dzisiaj o maseczce, z którą polubiłam się już po jednej saszetce i na pewno będę do niej wracać :)

60 SEKUNDOWA MASECZKA Z OLEJKIEM ARGANOWYM

 Co mówi producent:
Nowa linia produktów  stworzona  do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów, szczególnie polecana do włosów suchych i zniszczonych. Wyjątkowe formuły produktów oparte zostały na bazie olejku arganowego,  zwanego „marokańskim złotem”, który pomaga zapewnić włosom 7 efektów:
- przywraca piękny połysk
- regeneruje włosy od wewnątrz i wygładza
- ułatwia rozczesywanie i układanie
- wzmacnia i nawilża
- nadaje miękkość i elastyczność
- chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych
- zapobiega puszeniu się włosów
60 sekundowa maseczka z olejkiem arganowym- pomaga zregenerować włosy już po 60 sekundach. Zawarte w maseczce wysoko skoncentrowane składniki aktywne wnikają głęboko we włosy, odbudowując strukturę zniszczonych włosów od wewnątrz. Włosy stają się zdrowsze,  gładsze i są jedwabiste w dotyku. Doskonale rozprowadza się na włosach, nie obciążając ich. Widoczny efekt już po jednym użyciu!

Skład INCI: aqua; cetyl alcohol; cetearyl alcohol (and) ceteareth-20; cetrimonium chloride; polyquaternium -70 (and) dipropylenie glycol; isopropyl myristate; trimethylsilylamodimethicone (and) C11-15 pareth-5 (and) C11-15 pareth-9; dicapryl carbonate; prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil; argania spinosa kernel oil; cyclopenthasiloxane (and) dimethiconol amodimethicone; guar hydroxypropyltrimonium chloride; quaternium -91 (and) cetrimonium methosulfate (and) cetearyl alcohol; hydrolyzed rice protein; parfum; phenoxyethanol (and) ethylhexylglycerin; steareth-21; steareth-2; methylisothiazolinone; benzyl alkohol; benzyl saliicytate; benzyl cinnamate; CI 16255; CI 19140; citric acid; triethanolamine

Moja opinia:
Maseczka znajduje się w saszetce, która starcza na 2 użycia. Ja mam włosy dość długie (powiedzmy, że za połowę łopatek) i spokojnie mi to wystarczyło. Dodatkowo wyposażona jest ona w nakrętkę dzięki której produkt nie rozlewa się i nie wycieka.

Maska ma gęstawą konsystencję i trochę ciężko jest ją wycisnąć z tuby. Ma bursztynowy kolor i bardzo ładny, słodki zapach przypominający toffi.

Co do działania. Ja maseczkę trzymałam na włosach troszeczkę dłużej niż 1 minutę, ale myślę, że nie przekroczyłam 5 :P Po takim czasie nie można się spodziewać jakiś spektakularnych efektów, ale z zaobserwowanych jestem bardzo zadowolona.
1. Włosy faktycznie nabrały pięknego połysku.

2. Zaobserwowałam duże wygładzenie włosów, chociaż wątpię, że po tym czasie mogły zregenerować się od wewnątrz.

3. Po myciu włosy łatwo rozczesały się i przy suszeniu ułożyły lepiej niż podczas używania innych masek/odżywek.

4. Ciężko powiedzieć czy włosy zostały wzmocnione, a co do nawilżenia mogę powiedzieć, że nie jest ono jakieś 'mega', ale moim włosom to wystarczyło ;)

5. Chyba moim ulubionym efektem tej maski jest miękkość włosów jaką sprawiła, aż chce się ich dotykać i głaskać.

6. Czy chroni przed czynnikami zewnętrznymi ciężko mi stwierdzić.

7. Faktycznie włosy po masce Marion nie puszą się i 'trzymają' na swoim miejscu.

Większość obietnic producenta jest spełnionych, więc mogę polecić tą maskę. Olejek Arganowy w pierwszej połowie składu więc nie jest tak źle.
Będę do niej wracać na pewno.



Zaglądnij:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...