Cześć :)
Widzieliście kiedyś gładki piasek? Ja też nie :D Lakier piaskowy kojarzy mi się z nierówną, chropowatą, fakturalną powierzchnią, ale Wibo mnie zaskoczyło i wprowadziło na półki coś innego.
Pomarańczowo czerwony lakier kusił z buteleczki już od momentu kiedy podeszłam pod szafę Wibo. Nie wpadłby do mojego koszyka, gdyby nie napis: efekt matowego piasku. Pomyślałam sobie: to coś czego szukam i wrzuciłam go jako pierwszego w koszyk.
Kiedy wróciłam do domu od razu trafił na moje paznokcie.
Zalety jakie zauważyłam:
+ precyzyjny pędzelek
+ konsystencja nie zalewająca skórek, dobrze rozprowadzająca się
+ bardzo dobre krycie
+ szybkie wysychanie!
+ lakier nie smuży
Po nałożeniu pierwszej warstwy obserwowałam intensywnie paznokcie. Chciałam zobaczyć w jaki sposób efekt piasku 'ujawni się'. Paznokcie wyschły, a ja zobaczyłam jedynie gładką pół matową powierzchnię z kilkoma wypukłymi 'ziarenkami' mikroskopijnych rozmiarów. Pomyślałam: nałożę drugą warstwę i będzie chropowato :P a tu zonk. Druga warstwa wyschła, a powierzchnia stała się jeszcze gładsza niż wcześniej.
Przyznam zdziwiłam się, ale na blogach wyczytałam, że 'ten typ tak ma'. Na paznokcie u stóp nałożyłam więc piasek z Lovely, aby przekonać się jak ta struktura wygląda na prawdę. I mówię: spodobało mi się to, polubiłam chropowatość, ale o tym kiedy indziej.
Nie mniej jednak, mimo braku piaskowego efektu polubiłam lakier Wibo nr 03 za dobre krycie, konsystencję oraz za to że:
+ wytrzymał w stanie idealnym 4 dni! dopiero po 4 dniach zauważyłam starte końcówki, a na jednym tylko paznokciu odprysk (na moich paznokciach to chyba cud w dodatku bez użycia top coatu).
A co sądzicie o jego kolorze? Mi jego kolor bardzo się spodobał. Zależnie od światła staje się krwistą czerwienią, pomarańczą lub koralem.
:)
wtorek, 26 listopada 2013
poniedziałek, 25 listopada 2013
Nowości
Witam!
Ostatnio w moje ręce wpadło trochę nowości. Oto one:
Przesyłka wygrana na fanpage'u Original Source. Pierwsze 100 osób, które zgłosiły się w aplikacji zdobywało niespodziankę z okazji 100tyś fanów. Niespodzianki rozeszły się w ciągu 3 minut. Miałam szczęście :)
Otrzymałam dwa żele pod prysznic i piankę do golenia o wspaniałych zapachach. Orzeźwiającą miętę z drzewem herbacianym (zapach żelu i pianki), oraz eukaliptus z bazylią (jak dla mnie pachnie lasem :P ).
Nie ma w moim mieście Hebe, nie ma SuperPharm więc wybrałam się na zniżki w Rossmannie.
Z produktów objętych promocją wybrałam:
-tusz do rzęs Wibo Growing Lashes (który znam i bardzo lubię),
-matowy 'piasek' Wibo, o którym będziecie mogły poczytać jutro, niestety tych odcieni po które się wybrałam już nie było.
-dwa piaski z Lovely,
-pomadkę Eliksir o której tyle dobrego u Was czytałam :) odcień 05.
Bez promocji kupiłam:
-gumę do włosów z Joanny,
-wychwalaną przez wszystkich pastę Himalaya Herbals na moje problemy z dziąsłami,
-podkład Lirene Ideale Glam&Matt o którym wiele dobrego wyczytałam, a niestety nie obejmowała go zniżka -40%, co przyjęłam z ciężkim sercem i wypiekami na twarzy (dla mnie 4 dychy to kupa kasy), ale już go nie oddawałam. Na razie powiem, że użyłam go dwa razy i zdał egzamin, więc pozycja Revlonu CS jest mocno zagrożona. Lirene może z nim konkurować, zobaczymy jak spisze się dalej :)
Co sądzicie o moich zakupach? Kilka miesięcy nic nie kupowałam, więc pozwoliłam sobie na małe szaleństwo. Większość rzeczy i tak już na wykończeniu, a w między czasie dokupuję jedynie to co mi się kończy typu szampon, odżywkę do włosów, płyn do kąpieli itp. Zapasów nie mam i nie robię, gdyż sytuacja nie pozwala.
Pozdrowienia :) dajcie znać co u Was w nowościach.
Ostatnio w moje ręce wpadło trochę nowości. Oto one:
Przesyłka wygrana na fanpage'u Original Source. Pierwsze 100 osób, które zgłosiły się w aplikacji zdobywało niespodziankę z okazji 100tyś fanów. Niespodzianki rozeszły się w ciągu 3 minut. Miałam szczęście :)
Otrzymałam dwa żele pod prysznic i piankę do golenia o wspaniałych zapachach. Orzeźwiającą miętę z drzewem herbacianym (zapach żelu i pianki), oraz eukaliptus z bazylią (jak dla mnie pachnie lasem :P ).
Nie ma w moim mieście Hebe, nie ma SuperPharm więc wybrałam się na zniżki w Rossmannie.
Z produktów objętych promocją wybrałam:
-tusz do rzęs Wibo Growing Lashes (który znam i bardzo lubię),
-matowy 'piasek' Wibo, o którym będziecie mogły poczytać jutro, niestety tych odcieni po które się wybrałam już nie było.
-dwa piaski z Lovely,
-pomadkę Eliksir o której tyle dobrego u Was czytałam :) odcień 05.
Bez promocji kupiłam:
-gumę do włosów z Joanny,
-wychwalaną przez wszystkich pastę Himalaya Herbals na moje problemy z dziąsłami,
-podkład Lirene Ideale Glam&Matt o którym wiele dobrego wyczytałam, a niestety nie obejmowała go zniżka -40%, co przyjęłam z ciężkim sercem i wypiekami na twarzy (dla mnie 4 dychy to kupa kasy), ale już go nie oddawałam. Na razie powiem, że użyłam go dwa razy i zdał egzamin, więc pozycja Revlonu CS jest mocno zagrożona. Lirene może z nim konkurować, zobaczymy jak spisze się dalej :)
Co sądzicie o moich zakupach? Kilka miesięcy nic nie kupowałam, więc pozwoliłam sobie na małe szaleństwo. Większość rzeczy i tak już na wykończeniu, a w między czasie dokupuję jedynie to co mi się kończy typu szampon, odżywkę do włosów, płyn do kąpieli itp. Zapasów nie mam i nie robię, gdyż sytuacja nie pozwala.
Pozdrowienia :) dajcie znać co u Was w nowościach.
czwartek, 14 listopada 2013
Metamorfoza poranna
Witam!
Jakiś czas temu obiecałam wstawić moją metamorfozę, czyli zdjęcia bez makijażu i w makijażu. Tym razem jest to wersja dziennego make up'u. Ciekawa jestem jak zareagujecie :P
Twarz: podkład Editt, puder Joko, róż Qianyu.
Oczy: cienie Meis Cosmetics, Bell Fashion Matt, tusz Lovely Pump Up, kredka Avon.
Usta: Bell, Air Flow Color Boom Lip Gloss.
I tutaj jeszcze jedno zdjęcie w całości i przybliżenie oczu
Czekam na Wasze opinie ;)
Pozdrawiam
Jakiś czas temu obiecałam wstawić moją metamorfozę, czyli zdjęcia bez makijażu i w makijażu. Tym razem jest to wersja dziennego make up'u. Ciekawa jestem jak zareagujecie :P
Twarz: podkład Editt, puder Joko, róż Qianyu.
Oczy: cienie Meis Cosmetics, Bell Fashion Matt, tusz Lovely Pump Up, kredka Avon.
Usta: Bell, Air Flow Color Boom Lip Gloss.
I tutaj jeszcze jedno zdjęcie w całości i przybliżenie oczu
Czekam na Wasze opinie ;)
Pozdrawiam
środa, 13 listopada 2013
Pomarańczowa skórko, a sio!
Witam!
Jakiś czas temu w moje ręce wpadł koncentrat antycellulitowy od Bielendy. Wybrałam wersję rozgrzewającą, gdyż lubię 'czuć' efekty :P szczególnie zimą.
Na wstępie poczytajcie co mówi o nim producent:
Termoktywny Koncentrat ANTYCELLULIT WYSZCZUPLAJĄCY/ UJĘDRNIAJĄCY na wybrane partie ciała. Rozwiązuje problemy:
- rozległego i powracającego cellulitu (nierówności i zagłębienia na skórze tzw. „skórka pomarańczowa”)
- nadmiernej tkanki tłuszczowej
- obniżonej jędrności i elastyczności skóry.
Preparat delikatnie rozgrzewa skórę:
- zwalcza zaawansowany cellulit
- wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej
- skutecznie modeluje sylwetkę.
Pojemność: 175 ml
Koncentrat zamknięty jest w miękkiej tubie, dzięki czemu łatwo się go wydobywa z opakowania. Jest wydajny, już niewielka ilość wystarcza na wysmarowanie całej powierzchni ciała objętej cellulitem. Jednak przy codziennym stosowaniu rano i wieczorem starcza tylko na 2-3 tygodnie. Na szczęście cena nie jest wygórowana (około 15zł).
Konsystencja zachęca do wcierania, nic nie spływa, nie kapie, a produkt dość szybko się wchłania nie pozostawiając lepkiej warstwy. Zapach zaliczam do intensywnych, ale przyjemnych.
A teraz najważniejsze. Efekty!
Są, są. Skóra po kilku minutach od aplikacji staje się zaczerwieniona i dość mocno grzeje, chociaż efekt ciepła zaliczam do przyjemnych. Miałam kiedyś okazję poczuć na skórze koncentrat profesjonalny, również Bielendy i ciało aż piekło. Jednak, aby nas troszkę rozgrzało musimy uprzednio wykonać peeling. Próbowałam bez, ale wtedy nie zauważałam, ani zaczerwienienia, ani ciepełka.
Już po wchłonięciu koncentratu można zauważyć natychmiastowe napięcie skóry, ujędrnienie i nawilżenie jej.
Na temat redukcji cellulitu i tkanki tłuszczowej nie wypowiem się, gdyż uważam, że jedna tubka bez dodatkowych ćwiczeń i diety nie może za wiele zdziałać.
Jestem jednak przekonana, że gdy połączymy ćwiczenia i zdrową dietę z tym kosmetykiem nasze ciało odwdzięczy się i pokaże, że cellulit nie jest jego nieodzownym kompanem.
A Wy znacie produkty z serii Pomarańczowa Skórka? A może macie jakieś sprawdzone i skuteczne sposoby na cellulit? Dajcie znać :)
Pozdrawiam :*
Jakiś czas temu w moje ręce wpadł koncentrat antycellulitowy od Bielendy. Wybrałam wersję rozgrzewającą, gdyż lubię 'czuć' efekty :P szczególnie zimą.
Na wstępie poczytajcie co mówi o nim producent:
Termoktywny Koncentrat ANTYCELLULIT WYSZCZUPLAJĄCY/ UJĘDRNIAJĄCY na wybrane partie ciała. Rozwiązuje problemy:
- rozległego i powracającego cellulitu (nierówności i zagłębienia na skórze tzw. „skórka pomarańczowa”)
- nadmiernej tkanki tłuszczowej
- obniżonej jędrności i elastyczności skóry.
Preparat delikatnie rozgrzewa skórę:
- zwalcza zaawansowany cellulit
- wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej
- skutecznie modeluje sylwetkę.
Pojemność: 175 ml
Działanie
Termoaktywny koncentrat to silnie działający preparat, który skutecznie walczy z objawami nadwagi oraz cellulitem. Widocznie redukuje nawet zaawansowany cellulit, zapobiega jego powstawaniu oraz uporczywym nawrotom. Kosmetyk delikatnie rozgrzewa skórę, dzięki czemu błyskawicznie wnika w jej głąb, skutecznie dociera do zmagazynowanego tłuszczu i przyspiesza jego spalanie. Poprawia mikrokrążenie, zapobiega ponownemu odkładaniu się tkanki tłuszczowej, wyszczupla i modeluje sylwetkę, doskonale ujędrnia i nawilża skórę. Wysokie, zapewniające skuteczność stężenie składników aktywnych o udowodnionym działaniu antycellulitowym i wyszczuplającym dodatkowo usprawnia proces rozbijania cellulitu i spalania tkanki tłuszczowej, który trwa jeszcze wiele godzin po aplikacji.Efekt
Widoczna redukcja cellulitu i tkanki tłuszczowej, doskonale wymodelowane, jędrne, gładkie i sprężyste ciało.Stosowanie
Dwa razy dziennie wmasować preparat w miejsca problematyczne.Koncentrat zamknięty jest w miękkiej tubie, dzięki czemu łatwo się go wydobywa z opakowania. Jest wydajny, już niewielka ilość wystarcza na wysmarowanie całej powierzchni ciała objętej cellulitem. Jednak przy codziennym stosowaniu rano i wieczorem starcza tylko na 2-3 tygodnie. Na szczęście cena nie jest wygórowana (około 15zł).
Konsystencja zachęca do wcierania, nic nie spływa, nie kapie, a produkt dość szybko się wchłania nie pozostawiając lepkiej warstwy. Zapach zaliczam do intensywnych, ale przyjemnych.
A teraz najważniejsze. Efekty!
Są, są. Skóra po kilku minutach od aplikacji staje się zaczerwieniona i dość mocno grzeje, chociaż efekt ciepła zaliczam do przyjemnych. Miałam kiedyś okazję poczuć na skórze koncentrat profesjonalny, również Bielendy i ciało aż piekło. Jednak, aby nas troszkę rozgrzało musimy uprzednio wykonać peeling. Próbowałam bez, ale wtedy nie zauważałam, ani zaczerwienienia, ani ciepełka.
| efekt :P |
Już po wchłonięciu koncentratu można zauważyć natychmiastowe napięcie skóry, ujędrnienie i nawilżenie jej.
Na temat redukcji cellulitu i tkanki tłuszczowej nie wypowiem się, gdyż uważam, że jedna tubka bez dodatkowych ćwiczeń i diety nie może za wiele zdziałać.
Jestem jednak przekonana, że gdy połączymy ćwiczenia i zdrową dietę z tym kosmetykiem nasze ciało odwdzięczy się i pokaże, że cellulit nie jest jego nieodzownym kompanem.
A Wy znacie produkty z serii Pomarańczowa Skórka? A może macie jakieś sprawdzone i skuteczne sposoby na cellulit? Dajcie znać :)
Pozdrawiam :*
poniedziałek, 4 listopada 2013
Bambusowe love
Pędzle ecoTools zna zapewne wiele z Was. Właśnie 4 pędzle tej firmy były moimi pierwszymi w życiu pędzlami z prawdziwego zdarzenia.
Set w etui zamówiłam już przeszło 1,5 roku temu.
Dzisiaj krótka (bo nie ma co się za wiele rozpisywać) opinia na temat jednego z nich.
Ciekawe? :)
Pędzel nazwany pędzelkiem do pudru wykonany jest z bambusa, aluminium (okucie) i syntetycznego włosia (taklonu).
Jego wymiary w przybliżeniu: długość trzonka: 9cm, długość włosia: 3,7 cm, średnica włosia: 2cm.
Jest on mniejszy od standardowego pędzla do pudru tejże firmy, dlatego mogę go śmiało nazwać uniwersalnym i do tego 3w1. A dlaczego?
Pędzel ze względu właśnie na rozmiar nadaje się szczególnie dla pań, które np. na jakimś wyjeździe nie mogą lub nie chcą zabierać ze sobą całego szeregu pędzli. Mając uniwersalnego EcoTools'a mogą nim wykonać makijaż twarzy prawie w całości.
Po pierwsze: po wcześniejszym nałożeniu podkładu ów pędzel doskonale rozprowadzi puder, nie pozostawiając plam, smug.
Po drugie: świetnie nada się do nałożenia różu na kości policzkowe, nie tworząc przy tym ostrych przejść, ponieważ ładnie rozciera granice.
Po trzecie: możemy nim pokusić się o korekcję twarzy bronzerem i rozświetlaczem. Nie mówię tu o szczycie precyzji jakie dostarczają tu specjalnie przeznaczone do tego celu pędzle, ale efekt jest na prawdę dobry i krzywdy sobie nim nie zrobimy :)
Jeszcze jedną bardzo ważna kwestią jest jakość pędzla.
Jest ona znakomita. Po blisko 2 latach użytkowania włosie nadal nie wypada, nie odkształca się, świetnie się 'pierze i czyści'. Okucie nie odkleja się od bambusa, a napisy nie ścierają.
Włosie jest miłe w dotyku, miękkie i nie podrażniające.
Szczerze polecam. :)
Pozdrowienia
Ps. Przepraszam za długą nieobecność, mam nadzieję, że powrócę już na stałe ;)
Set w etui zamówiłam już przeszło 1,5 roku temu.
Dzisiaj krótka (bo nie ma co się za wiele rozpisywać) opinia na temat jednego z nich.
Ciekawe? :)
Pędzel nazwany pędzelkiem do pudru wykonany jest z bambusa, aluminium (okucie) i syntetycznego włosia (taklonu).
Jego wymiary w przybliżeniu: długość trzonka: 9cm, długość włosia: 3,7 cm, średnica włosia: 2cm.
Jest on mniejszy od standardowego pędzla do pudru tejże firmy, dlatego mogę go śmiało nazwać uniwersalnym i do tego 3w1. A dlaczego?
Pędzel ze względu właśnie na rozmiar nadaje się szczególnie dla pań, które np. na jakimś wyjeździe nie mogą lub nie chcą zabierać ze sobą całego szeregu pędzli. Mając uniwersalnego EcoTools'a mogą nim wykonać makijaż twarzy prawie w całości.
Po pierwsze: po wcześniejszym nałożeniu podkładu ów pędzel doskonale rozprowadzi puder, nie pozostawiając plam, smug.
Po drugie: świetnie nada się do nałożenia różu na kości policzkowe, nie tworząc przy tym ostrych przejść, ponieważ ładnie rozciera granice.
Po trzecie: możemy nim pokusić się o korekcję twarzy bronzerem i rozświetlaczem. Nie mówię tu o szczycie precyzji jakie dostarczają tu specjalnie przeznaczone do tego celu pędzle, ale efekt jest na prawdę dobry i krzywdy sobie nim nie zrobimy :)
Jeszcze jedną bardzo ważna kwestią jest jakość pędzla.
Jest ona znakomita. Po blisko 2 latach użytkowania włosie nadal nie wypada, nie odkształca się, świetnie się 'pierze i czyści'. Okucie nie odkleja się od bambusa, a napisy nie ścierają.
Włosie jest miłe w dotyku, miękkie i nie podrażniające.
Szczerze polecam. :)
Pozdrowienia
Ps. Przepraszam za długą nieobecność, mam nadzieję, że powrócę już na stałe ;)
niedziela, 13 października 2013
Mobile mix po raz 1
Dziś pierwszy post tego typu. Mam nadzieję, że się spodoba :)
1. Biedronkowy zestaw. Uwielbiam <3
2. Wygrane lakiery :D
3. Kawałek naszego oczka.
4. Szczupak złowiony przez mojego chłopaka.
1. Balonowe mistrzostwa.
2. Lądowanie.
3. Najlepszy drink duet ever :D
1. Przy tym pracuję..
2. Miłość moich córek.
3. Ten pan mnie rano straszył :D
Miłej niedzieli :*
1. Biedronkowy zestaw. Uwielbiam <3
2. Wygrane lakiery :D
3. Kawałek naszego oczka.
4. Szczupak złowiony przez mojego chłopaka.
1. Balonowe mistrzostwa.
2. Lądowanie.
3. Najlepszy drink duet ever :D
1. Przy tym pracuję..
2. Miłość moich córek.
3. Ten pan mnie rano straszył :D
Miłej niedzieli :*
poniedziałek, 7 października 2013
Denko kwartalne, ale malutkie..
Witam!
Dzisiaj będziecie mogły pooglądać moje denko z lipca, sierpnia i września. Licząc, że zużycie jest trzymiesięczne pustych opakowań jest i tak mało. Oszczędna jestem^^ muszę popracować nad pielęgnacją.
Cała okazałość:
1. Szampon Timotei, Intensywna odbudowa - co tu dużo mówić, jeden z moich ulubionych szamponów. Mam już nową butelkę, więc recenzja się ukaże :) TAK
2. Oliprox - bardzo dobry szampon do walki z łupieżem. [recenzja] TAK
3. Babydream, szampon legenda. Używają go moje córy, ale ja też czasem go podkradam, gdy potrzebuję łagodnego mycia. Nie mniej jednak wielkiego szału na mnie nie robi, ot taki łagodny zwyklak. TAK
4. BeBeauty, płyn micelarny z Biedronki. Blogowa legenda nr dwa ;) A mój numer 1 w dziedzinie demakijażu. TAK
5. Oillan, emulsja nawilżająca do kąpieli - przyznam, że nawilża dobrze, ale jest mało wydajna i długo trzeba się w niej pomoczyć, aby zadziałała. Barwi wodę na biało, pieni się. Raczej nie kupię ponownie.
6. BeBeauty, Creme płyn do kąpieli jedwab i noni. Tańszy i większy zamiennik Apartu o bardzo podobnym (niemalże identycznym) składzie. Całkiem przyjemny płyn o ile zapach nam spasuje. TAK
7. Johnson's baby, oliwka w żelu. Przeciętna odżywka, ładnie pachnie, ale szału nie robi. Chemiczny skład. NIE
8. Ziaja, soft, antyperspirant w kremie. Kocham tą wersję na równi z activ. Nie zamieniam na inny antyperspirant (chyba, że 'internety' podkuszą. [recenzja] Polecam i jestem na TAK.
9. Johnson's baby, krem pielęgnujący. Bardzo lubię używać go nawet na twarz. Super produkt, dobrze nawilża. TAK
10. Avon, puder w kamieniu. Bardzo dobry puder. Niestety data wyszła, a mi nie udało się go zużyć do końca. Na szczęście dno widać :) TAK
11. Płatki kolagenowe pod oczy Beauty Face. Godne polecenia i na prawdę skuteczne. [recenzja] TAK
12. Palette Deluxe with 7 oils. Baardzo dobra maseczka do włosów dołączona do farby. Nigdzie nie widziałam pełnowymiarowego opakowania, więc pewnie takowego nie ma, a szkoda. Robi z włosami cuda. TAK
A jak tam Wasze denka? Znacie, któreś z moich zużytych produktów? :)
Pozdrowienia
Dzisiaj będziecie mogły pooglądać moje denko z lipca, sierpnia i września. Licząc, że zużycie jest trzymiesięczne pustych opakowań jest i tak mało. Oszczędna jestem^^ muszę popracować nad pielęgnacją.
Cała okazałość:
1. Szampon Timotei, Intensywna odbudowa - co tu dużo mówić, jeden z moich ulubionych szamponów. Mam już nową butelkę, więc recenzja się ukaże :) TAK
2. Oliprox - bardzo dobry szampon do walki z łupieżem. [recenzja] TAK
3. Babydream, szampon legenda. Używają go moje córy, ale ja też czasem go podkradam, gdy potrzebuję łagodnego mycia. Nie mniej jednak wielkiego szału na mnie nie robi, ot taki łagodny zwyklak. TAK
4. BeBeauty, płyn micelarny z Biedronki. Blogowa legenda nr dwa ;) A mój numer 1 w dziedzinie demakijażu. TAK
5. Oillan, emulsja nawilżająca do kąpieli - przyznam, że nawilża dobrze, ale jest mało wydajna i długo trzeba się w niej pomoczyć, aby zadziałała. Barwi wodę na biało, pieni się. Raczej nie kupię ponownie.
6. BeBeauty, Creme płyn do kąpieli jedwab i noni. Tańszy i większy zamiennik Apartu o bardzo podobnym (niemalże identycznym) składzie. Całkiem przyjemny płyn o ile zapach nam spasuje. TAK
7. Johnson's baby, oliwka w żelu. Przeciętna odżywka, ładnie pachnie, ale szału nie robi. Chemiczny skład. NIE
8. Ziaja, soft, antyperspirant w kremie. Kocham tą wersję na równi z activ. Nie zamieniam na inny antyperspirant (chyba, że 'internety' podkuszą. [recenzja] Polecam i jestem na TAK.
9. Johnson's baby, krem pielęgnujący. Bardzo lubię używać go nawet na twarz. Super produkt, dobrze nawilża. TAK
10. Avon, puder w kamieniu. Bardzo dobry puder. Niestety data wyszła, a mi nie udało się go zużyć do końca. Na szczęście dno widać :) TAK
11. Płatki kolagenowe pod oczy Beauty Face. Godne polecenia i na prawdę skuteczne. [recenzja] TAK
12. Palette Deluxe with 7 oils. Baardzo dobra maseczka do włosów dołączona do farby. Nigdzie nie widziałam pełnowymiarowego opakowania, więc pewnie takowego nie ma, a szkoda. Robi z włosami cuda. TAK
A jak tam Wasze denka? Znacie, któreś z moich zużytych produktów? :)
Pozdrowienia
Subskrybuj:
Posty (Atom)



