Witam!
Przepraszam za nieobecności moje ostatnie, ale zaczynają mi się egzaminy i mam lekkie urwanie głowy.
Do tego mała moja złapała wczoraj wirusa i skończyło się na pogotowiu, na szczęście dziś już lepiej, więc wpadam na chwilkę.
Wczoraj przyszła moja wyczekiwana porcja kosmetyków Decubal :) bardzo się cieszę i rozpoczynam testy. Marki chyba nie muszę przedstawiać? Firma przekazała do testów, aż 11 kosmetyków i to pełnowymiarowych. Oto one:
A tutaj ubraniowe zakupy.
Bluzka ze złotymi dodatkami i siateczkową górą. Jak się podoba?
A tutaj czarna spódnica z dłuższym tyłem, niestety nijak nie chciała uchwycić się dobrze na zdjęciu.
Pozdrawiam
środa, 29 maja 2013
sobota, 25 maja 2013
Łupież vs Oliprox
Kto miał z tym problem na pewno wie, że łupież potrafi być uciążliwy, trudny do wyeliminowania i nawracający..
Ja próbowałam wielu specyfików przeciwłupieżowych, z marnym skutkiem. Większość z nich leczyła problem na chwilę lub dodatkowo jeszcze przesuszała skórę głowy.
Do czasu aż w moje ręce wpadł duet Oliprox: szampon z odżywką i pianka przeciwłupieżowa.

______________________________________________________
Szampon mieści się w wygodnej buteleczce 200ml, z zamknięciem zawiasowym, które otwiera się bez potrzeby łamania paznokcia, ale też nie naraża nas na zalanie połowy łazienki zawartością. Koszt: ok 40zł
Pianka ma 150ml i opakowana jest w pojemnik z pompką, która działa bez zarzutu, nie zacina się i dozuje odpowiednią ilość preparatu. Koszt ok 42zł.
Zapach szamponu i pianki Oliprox jest mocny, apteczny. Dla mnie jest on przyjemny, nie drażni mnie i nie zniechęca do użytku. Na włosach utrzymuje się jeszcze długo po myciu.
Sam szampon jest przezroczysty. Jego konsystencja jest odpowiednia - nie za rzadka i nie za gęsta. Pieni się średnio, co daje mały minus, jednak nie mogę powiedzieć, że jest niewydajny.
Pianka po rozprowadzeniu na skórze głowy jest przezroczysta i niewidoczna. Po naciśnięciu pompki naszym oczom ukazuje się piana przypominająca tą którą tworzą płyny do kąpieli (na pewno nie jest konsystencji pianki do golenia), ale jest ona zbita i treściwa. Po przytknięciu do skalpu momentalnie się rozpuszcza.
Szampon bardzo dobrze oczyszcza naszą skórę głowy i włosy. Producent twierdzi, że jest to 2w1 czyli szampon i odżywka. Próbowałam go używać solo bez innych odżywek, ale włosy stawały się wtedy dość twarde i szorstkie, a przy myciu trochę się plątały. Z początku byłam nawet zadowolona ich twardością, ponieważ włosy dobrze się układały i robiły się prostsze, jednak na dłuższą metę wróciłam do odżywek, gdyż nie można zapominać przecież też o nawilżaniu i odżywianiu włosa.
Jeśli chodzi o skórę głowy to szampon Oliprox zyskuje duży plus za nie przesuszanie dodatkowo skalpu, a jego nawilżenie. Wiele produktów tego typu powodowało Saharę na mojej głowie, a tutaj jest inaczej.
Przechodząc do meritum: to działa! Już po kilku myciach zauważyłam zmniejszenie się łupieżu, co dało mi wielką ulgę. Po dłuższej kuracji cieszę się 'czystą' głową i tym, że zyskałam co najmniej jeden dzień przerwy między myciami.
Pianka nie powoduje obciążenia włosów, ani nadmiernego ich przetłuszczania (chyba, że przesadzimy mocno z nakładaną ilością), a posiada działanie normalizujące. Dodatkowym atutem jest możliwość stosowania jej na inne części ciała, np. w profilaktyce przeciwgrzybiczej (na pewno przyda się po wizytach na basenie). Działa ona również antybakteryjnie.
Skutecznie przedłuża działanie szamponu.
Szampon i pianka działają - tego nie da się ukryć. Polecam je osobom, które męczą się z łupieżem i nie mogą sobie z nim poradzić. Produkty w żaden sposób mnie nie uczuliły, ani nie podrażniły. Nie odczuwałam nieprzyjemnego pieczenia podczas stosowania, ani zaognienia łojotoku, łupieżu. Muszę dodać, że moje włosy są suche, skalp lubi się przetłuszczać, a pianka sprawiła, że wydzielanie sebum nieco się uregulowało. Czasem zauważałam też, że na skórze głowy tworzą mi się krostki (jak przy azs) i z tym też duet Oliprox sobie poradził.
Bardzo się cieszę, że trafiłam na te produkty. Polecam z czystym sercem.
Dziękuję serwisowi bangla.pl za udostępnienie produktów do testów.
Dodam, że duet Oliprox to marka boderm.
Pozdrawiam :)
Ja próbowałam wielu specyfików przeciwłupieżowych, z marnym skutkiem. Większość z nich leczyła problem na chwilę lub dodatkowo jeszcze przesuszała skórę głowy.
Do czasu aż w moje ręce wpadł duet Oliprox: szampon z odżywką i pianka przeciwłupieżowa.
Kilka słów od producenta:
- Opis
- Szampon przeciwłupieżowy z odżywką. Delikatna hipoalergiczna formuła bez środków konserwujących ani barwiących, o łagodnym delikatnym zapachu. Zapobiega nawracaniu problemu i ponownemu pojawieniu się objawów. Nie przesusza włosów ani nie zmienia ich koloru.
- Działanie
-
Climbazole i Piroctone Olamine wzbogacone o kwas glikolowy,
usuwają przyczyny i zwalczają objawy łupieżu. Substancje odżywcze
zawarte w odżywce chronią i pielęgnują włosy podczas kuracji
przeciwłupieżowej. Sprawdzone substancje zapewniają bezpieczeństwo
stosowania nie wywołując podrażnień.
- Nie podrażnia oczu.
- Poprawia kondycje włosów.
- Ułatwia rozczesywanie i układanie.
- Nie wypłukuje koloru z włosów farbowanych.
- Przeznaczenie
-
Szampon Oliprox stosuj w profilaktyce lub jeśli cierpisz na:
- łupież, niezależnie od rodzaju włosów,
- łojotokowe zapalenie skóry,
- łupież pstry,
- grzybicę.
- łagodzeniu świądu,
- regulacji wydzielania sebum,
- łuszczycy owłosionej skóry głowy.
- Stosowanie
- Szampon Oliprox® zaleca się stosować 2-3 razy w tygodniu. Szampon z odżywką należny nanieść na mokre włosy, wmasować, pozostawić na 5 minut, spłukać, a następnie powtórzyć tę czynność. Po zastosowaniu Szamponu Oliprox® można użyć dowolnych produktów do stylizacji i układania włosów. Szampon Oliprox® nadaje się do ochrony przeciwgrzybiczej całego ciała.
- Aktywne składniki
- Climbazole
- Piroctone Olamine
- D-Panthenol
- Ekstrakt z nasion bawełny
- Gliceryna
- Biotyna
- Alantoina
- INCI
- AQUA (WATER), SODIUM, LAURETH SULFATE, GLYCERIN, PEG-6 UNDECYLENATE, POLYQUATERNIUM–7,PANTHENOL, COCAMIDOPROPYL BETAINE, SODIUM CHLORIDE, PARFUM (FRAGRANCE), CLIMBAZOLE, GUARHYDROXYPROPYLTRIMO NIUM CHLORIDE, GOSSYPIUM HERBACEUM (COTTON) SEED EXTRACT, PIROCTONEOLAMINE, GLYCOLIC ACID, ALLANTOIN, DISODIUM EDTA, SODIUM DEHYDROACETATE, TRIETHANOLAMINE.
Opis
- Jedyna pianka przeciwłupieżowa bez spłukiwania! Zapewnia maksymalnie długą ochronę włosów i skóry, a aktywne substancje działają aż do kolejnego mycia. Wygodna postać pianki, umożliwia szybką aplikację oraz długotrwałe działanie.
- Działanie
- Pianka Oliprox ogranicza namnażanie grzybów z rodzaju Malassezia, przywracajac równowagę saprofitycznej flory skóry głowy. Połączenie substancji z grupy olamin i nowej generacji azoli doskonale radzi sobie z każdym rodzajem łupieżu. Preparat bez spłukiwania zapewnia maksymalnie długą ochronę włosów i skóry, a aktywne substancje działają aż do kolejnego mycia.
- Przeznaczenie
-
Piankę Oliprox stosuj w profilaktyce lub jeśli cierpisz na:
- łupież, niezależnie od rodzaju włosów,
- łojotokowe zapalenie skóry,
- łupież pstry,
- grzybicę.
- łagodzeniu świądu,
- regulacji wydzielania sebum.
- Stosowanie
- Niewielka ilość Pianki Oliprox® wmasować partiami w wilgotną skórę głowy (nie należy jej wgniatać we włosy) bądź ciała. Nie spłukiwać! Dwa pełne naciśnięcia pompki są wystarczające do aplikacji preparatu na całą skórę głowy.
- Aktywne składniki
- MG-60 to mieszanina polisacharydów otrzymanych ze skrobi. Wspomaga zachowanie właściwej jędrności skóry oraz poprawia stan włosów i ciała. Połaczenie MG-60 i gliceryny w Piance Oliprox7reg ma szczególne znaczenie w zachowaniu właściwego nawilżenia skóry, co ma szczególne znaczenie w przypadku skóry suchej.
- INCI
- AQUA (WATER), CAPRYL/CAPRAMIDOPROPYL BETAINE, MALTOOLIGOSYL GLUCOSIDE, HYDROGENATEDSTARCH HYDROLYSATE, PHENOXYETHANOL, GLYCERIN, PEG-6 UNDECYLENATE, PANTHENOL, PARFUM (FRAGRANCE), SODIUM DEHYDROACETATE, URTICA DIOCA (NETTLE) EXTRACT, BUTYLENE GLYCOL, CLIMBAZOLE,DISODIUM EDTA, ALLANTOIN, GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE, PIROCTONE OLAMINE, CITRICACID, GOSSYPIUM HERBACEUM (COTTON) SEED EXTRACT, BIOTIN.
Opakowanie:
Szampon mieści się w wygodnej buteleczce 200ml, z zamknięciem zawiasowym, które otwiera się bez potrzeby łamania paznokcia, ale też nie naraża nas na zalanie połowy łazienki zawartością. Koszt: ok 40zł
Pianka ma 150ml i opakowana jest w pojemnik z pompką, która działa bez zarzutu, nie zacina się i dozuje odpowiednią ilość preparatu. Koszt ok 42zł.
Zapach i konsystencja:
Zapach szamponu i pianki Oliprox jest mocny, apteczny. Dla mnie jest on przyjemny, nie drażni mnie i nie zniechęca do użytku. Na włosach utrzymuje się jeszcze długo po myciu.
Sam szampon jest przezroczysty. Jego konsystencja jest odpowiednia - nie za rzadka i nie za gęsta. Pieni się średnio, co daje mały minus, jednak nie mogę powiedzieć, że jest niewydajny.
Pianka po rozprowadzeniu na skórze głowy jest przezroczysta i niewidoczna. Po naciśnięciu pompki naszym oczom ukazuje się piana przypominająca tą którą tworzą płyny do kąpieli (na pewno nie jest konsystencji pianki do golenia), ale jest ona zbita i treściwa. Po przytknięciu do skalpu momentalnie się rozpuszcza.
Szampon bardzo dobrze oczyszcza naszą skórę głowy i włosy. Producent twierdzi, że jest to 2w1 czyli szampon i odżywka. Próbowałam go używać solo bez innych odżywek, ale włosy stawały się wtedy dość twarde i szorstkie, a przy myciu trochę się plątały. Z początku byłam nawet zadowolona ich twardością, ponieważ włosy dobrze się układały i robiły się prostsze, jednak na dłuższą metę wróciłam do odżywek, gdyż nie można zapominać przecież też o nawilżaniu i odżywianiu włosa.
Jeśli chodzi o skórę głowy to szampon Oliprox zyskuje duży plus za nie przesuszanie dodatkowo skalpu, a jego nawilżenie. Wiele produktów tego typu powodowało Saharę na mojej głowie, a tutaj jest inaczej.
Przechodząc do meritum: to działa! Już po kilku myciach zauważyłam zmniejszenie się łupieżu, co dało mi wielką ulgę. Po dłuższej kuracji cieszę się 'czystą' głową i tym, że zyskałam co najmniej jeden dzień przerwy między myciami.
Pianka nie powoduje obciążenia włosów, ani nadmiernego ich przetłuszczania (chyba, że przesadzimy mocno z nakładaną ilością), a posiada działanie normalizujące. Dodatkowym atutem jest możliwość stosowania jej na inne części ciała, np. w profilaktyce przeciwgrzybiczej (na pewno przyda się po wizytach na basenie). Działa ona również antybakteryjnie.
Skutecznie przedłuża działanie szamponu.
Moja opinia:
Szampon i pianka działają - tego nie da się ukryć. Polecam je osobom, które męczą się z łupieżem i nie mogą sobie z nim poradzić. Produkty w żaden sposób mnie nie uczuliły, ani nie podrażniły. Nie odczuwałam nieprzyjemnego pieczenia podczas stosowania, ani zaognienia łojotoku, łupieżu. Muszę dodać, że moje włosy są suche, skalp lubi się przetłuszczać, a pianka sprawiła, że wydzielanie sebum nieco się uregulowało. Czasem zauważałam też, że na skórze głowy tworzą mi się krostki (jak przy azs) i z tym też duet Oliprox sobie poradził.
Bardzo się cieszę, że trafiłam na te produkty. Polecam z czystym sercem.
Dziękuję serwisowi bangla.pl za udostępnienie produktów do testów.
Dodam, że duet Oliprox to marka boderm.
Pozdrawiam :)
piątek, 24 maja 2013
Małe zakupy w Rossmannie -40%
Wybacz Rossie, że kupiłam tak mało :P
Na zakupy przeznaczyłam sobie 20 zł z przyczyn niezależnych ode mnie. Co prawda w kosmetyczce mi się nie przewala, ale moje auto postanowiło się zepsuć i naprawa wyniesie mnie fortunę :(
Wydałam -uwaga- 21,56 zł więc nieznacznie limit przekroczyłam i to przez panią kasjerkę!
Odżywka do włosów właśnie mi się kończy, więc sięgnęłam po Isanę, która była aktualnie w promocji (przynajmniej tak pisało na półce) i miała kosztować 3.99 zł, czy coś w ten deseń. W drodze do domu zerkając na paragon zorientowałam się, że pani nabiła 5,69 zł. Niestety wracać mi się już nie opłacało, bo do ów drogerii mam 15 km w jedną stronę. No cóż, moja strata.
Nie mniej jednak troszkę zaoszczędziłam.
Co kupiłam?
-curling Pump Up mascara Lovely - 5,39 zł
-Wibo Growing Lashes - 5,79 zł
-Ziaja Sopot krem brązujący do twarzy - 4,69 zł
-odżywka Isana - 5,69 zł
Wiele rzeczy kusiło, ale kupiłam to co najpotrzebniejsze. Tusze mi się kończyły, więc te chętnie wypróbuję, o dziwo jeszcze nigdy ich nie miałam.
A Wy skorzystałyście z promocji? Pochwalcie się! :)
Przypominam o trwającym rozdaniu!
http://skumulowana.blogspot.com/2013/05/rozdanie.html
I wczorajszym poście makijażowym!
http://skumulowana.blogspot.com/2013/05/teczowy-make-up.html
Na zakupy przeznaczyłam sobie 20 zł z przyczyn niezależnych ode mnie. Co prawda w kosmetyczce mi się nie przewala, ale moje auto postanowiło się zepsuć i naprawa wyniesie mnie fortunę :(
Wydałam -uwaga- 21,56 zł więc nieznacznie limit przekroczyłam i to przez panią kasjerkę!
Odżywka do włosów właśnie mi się kończy, więc sięgnęłam po Isanę, która była aktualnie w promocji (przynajmniej tak pisało na półce) i miała kosztować 3.99 zł, czy coś w ten deseń. W drodze do domu zerkając na paragon zorientowałam się, że pani nabiła 5,69 zł. Niestety wracać mi się już nie opłacało, bo do ów drogerii mam 15 km w jedną stronę. No cóż, moja strata.
Nie mniej jednak troszkę zaoszczędziłam.
Co kupiłam?
-curling Pump Up mascara Lovely - 5,39 zł
-Wibo Growing Lashes - 5,79 zł
-Ziaja Sopot krem brązujący do twarzy - 4,69 zł
-odżywka Isana - 5,69 zł
Wiele rzeczy kusiło, ale kupiłam to co najpotrzebniejsze. Tusze mi się kończyły, więc te chętnie wypróbuję, o dziwo jeszcze nigdy ich nie miałam.
A Wy skorzystałyście z promocji? Pochwalcie się! :)
Przypominam o trwającym rozdaniu!
http://skumulowana.blogspot.com/2013/05/rozdanie.html
I wczorajszym poście makijażowym!
http://skumulowana.blogspot.com/2013/05/teczowy-make-up.html
czwartek, 23 maja 2013
Tęczowy make-up
Jestem dzisiaj tak zła i wkurzona, że miotam piorunami niemalże. Marny ten kto dzisiaj mi podpadnie.. Dlaczego tak jest? Konkretnie nie wiem. Problemy zewsząd przytłaczają..
Na przekór tej nerwowej aurze postanowiłam zmalować coś kolorowego, wesołego, w odcieniach tęczy.
Poniżej rezultaty.
Kosmetyki:
Cienie Meis Cosmetics, eyeliner w7, tusz The Rocket MNY, twarz Dermacol 208 i Siarkowa Moc, puder Wibo, róż Bell.
Jak Wam się podoba? :)
Pozdrawiam
Na przekór tej nerwowej aurze postanowiłam zmalować coś kolorowego, wesołego, w odcieniach tęczy.
Poniżej rezultaty.
Kosmetyki:
Cienie Meis Cosmetics, eyeliner w7, tusz The Rocket MNY, twarz Dermacol 208 i Siarkowa Moc, puder Wibo, róż Bell.
Jak Wam się podoba? :)
Pozdrawiam
wtorek, 21 maja 2013
Wyprzedaż szafy
W szafie znalazłam kilka rzeczy, w których z różnych powodów nie chodzę, więc postanowiłam je sprzedać. A nóż się komuś spodobają :)
W komentarzach rezerwujcie, pytajcie, jeśli trzeba podam dokładne wymiary. Przesyłka będzie wynosić około 8zł.
2. Błękitna bluzka. Rozmiar 36/38. Cena 20zł.
3. Elegancka koszula z czarnymi obszyciami na żabocie. Założona 2 razy. Rozmiar z metki 42, ale moim zdaniem jest to 38/40. Cena 20zł.
4. Sukienko-tunika rozmiar uniwersalny. Cena 20zł.
5. Tunika we wzory. Cena 15zł.
6. T-shirt Green Point. Rozmiar 36. Cena 15zł.
7. Seledynowy żakiet z rękawami 3/4. Rozmiar 38. Cena 25zł.
8. Czarna koszula z haftem. Aparat nie chciał zrobić dobrego zdjęcia ;) Rozmiar 36/38. Cena 25zł.
1. Sweterek miętowy over size (na zdjęciu kolor troszkę przekłamany). Cena 25zł.
2. Błękitna bluzka. Rozmiar 36/38. Cena 20zł.
3. Elegancka koszula z czarnymi obszyciami na żabocie. Założona 2 razy. Rozmiar z metki 42, ale moim zdaniem jest to 38/40. Cena 20zł.
4. Sukienko-tunika rozmiar uniwersalny. Cena 20zł.
5. Tunika we wzory. Cena 15zł.
6. T-shirt Green Point. Rozmiar 36. Cena 15zł.
7. Seledynowy żakiet z rękawami 3/4. Rozmiar 38. Cena 25zł.
8. Czarna koszula z haftem. Aparat nie chciał zrobić dobrego zdjęcia ;) Rozmiar 36/38. Cena 25zł.
Pozdrawiam
poniedziałek, 20 maja 2013
Niedzielny make up
Wiecie, że marzę o dobrym aparacie? Nie musi być to cudo na kiju, byle tylko robił dobre zdjęcia.. ostre i wyraźne.. niestety na razie nie mogę sobie pozwolić na kupno nowego, więc muszę zadowolić się starym i męczyć się dalej. Jestem zła, bo fotki nie wychodzą tak jakbym tego chciała, ostrość znika, kolory też uciekają.. ehh.
Dzisiaj pokażę Wam kilka prób uchwycenia wczorajszego makijażu jaki zmalowałam, a raczej próbowałam zmalować paletkami Meis, Avon i cieniem Essence (na rzęsach The Rocket). Niestety cierpię na deficyt cieni i nie mam czym poszaleć :(
Wiecie, że dopiero na zdjęciach widzę swoje niedociągnięcia?
Dzisiaj pokażę Wam kilka prób uchwycenia wczorajszego makijażu jaki zmalowałam, a raczej próbowałam zmalować paletkami Meis, Avon i cieniem Essence (na rzęsach The Rocket). Niestety cierpię na deficyt cieni i nie mam czym poszaleć :(
Wiecie, że dopiero na zdjęciach widzę swoje niedociągnięcia?
niedziela, 19 maja 2013
Krem a'la tonujący z Dermacolu
Cześć.
Większość podkładów jakie aktualnie posiadam jest dla mnie za ciemne, a moja blada twarz się jeszcze nie opaliła (reszta ciała też się nie wyróżnia pod tym względem :P), a w dobry samoopalacz -jeszcze- nie zainwestowałam, więc postanowiłam pokombinować coś z Dermacolem, odcień 208 - najjaśniejszym.
Zależało mi na trwałym, dość dobrym kryciu, bez maski, abym nie musiała robić ciągłych poprawek.
Sposób mieszania Dermacolu z kremem znam od dawna, jednak większość kremów była do tego celu za tłusta i efekt nie podobał mi się.
Dlatego mając pod ręką Siarkową Moc od Barwy nie wahałam się i przystąpiłam do działania :)
Najpierw porządnie wypeelingowałam twarz, aby suche skórki się nie odznaczały.
Sposób pierwszy:
Na twarzy: -policzki, czoło, broda - robimy 'kropki' z kremu, oczywiście w ilości, która starczy nam na rozsmarowanie i nabieramy, a właściwie lekko dotykamy tylko palcem Dermacolu i kolejno rozcieramy go z kremowymi kropkami :) Jeżeli przesadzimy z Dermacolem wyjdzie nam maska, więc ostrzegam, wystarczy tylko odrobinka. 'Główka od szpilki' na całą twarz :)
Sposób drugi:
Do pustego pojemniczka np. po kremie przekładamy trochę Siarkowej Mocy i po troszku dodajemy Dermacolu. Mieszamy wykałaczką do szaszłyków, szpatułką itp. Sprawdzamy czy intensywność koloru nam odpowiada i robimy próbę krycia na ręce. Jeżeli uważamy, że kryje, koloryzuje za słabo dokładamy Dermacol.
Mi taki efekt odpowiada na większe wyjścia lub w sytuacjach kiedy nie chcę się martwić, czy mam coś jeszcze na twarzy.
Na co dzień staram się nie przesadzać z podkładami lub wcale ich nie używać, ale dzięki tym sposobom uzyskuję świetnie dobrany kolorystycznie podkład o niesamowitej trwałości.
Pozdrawiam :) i przepraszam za moje ostatnie nieobecności, jak znajdę więcej czasu na pewno Was poodwiedzam :)
Do tego mała urządzała sobie -jak zwykle- w nocy zabawy i nie spałam od 1.30 do 4.00 nad ranem..
Miłej niedzieli :)
Większość podkładów jakie aktualnie posiadam jest dla mnie za ciemne, a moja blada twarz się jeszcze nie opaliła (reszta ciała też się nie wyróżnia pod tym względem :P), a w dobry samoopalacz -jeszcze- nie zainwestowałam, więc postanowiłam pokombinować coś z Dermacolem, odcień 208 - najjaśniejszym.
Zależało mi na trwałym, dość dobrym kryciu, bez maski, abym nie musiała robić ciągłych poprawek.
Sposób mieszania Dermacolu z kremem znam od dawna, jednak większość kremów była do tego celu za tłusta i efekt nie podobał mi się.
Dlatego mając pod ręką Siarkową Moc od Barwy nie wahałam się i przystąpiłam do działania :)
Najpierw porządnie wypeelingowałam twarz, aby suche skórki się nie odznaczały.
Sposób pierwszy:
Na twarzy: -policzki, czoło, broda - robimy 'kropki' z kremu, oczywiście w ilości, która starczy nam na rozsmarowanie i nabieramy, a właściwie lekko dotykamy tylko palcem Dermacolu i kolejno rozcieramy go z kremowymi kropkami :) Jeżeli przesadzimy z Dermacolem wyjdzie nam maska, więc ostrzegam, wystarczy tylko odrobinka. 'Główka od szpilki' na całą twarz :)
Sposób drugi:
Do pustego pojemniczka np. po kremie przekładamy trochę Siarkowej Mocy i po troszku dodajemy Dermacolu. Mieszamy wykałaczką do szaszłyków, szpatułką itp. Sprawdzamy czy intensywność koloru nam odpowiada i robimy próbę krycia na ręce. Jeżeli uważamy, że kryje, koloryzuje za słabo dokładamy Dermacol.
Mi taki efekt odpowiada na większe wyjścia lub w sytuacjach kiedy nie chcę się martwić, czy mam coś jeszcze na twarzy.
Na co dzień staram się nie przesadzać z podkładami lub wcale ich nie używać, ale dzięki tym sposobom uzyskuję świetnie dobrany kolorystycznie podkład o niesamowitej trwałości.
Pozdrawiam :) i przepraszam za moje ostatnie nieobecności, jak znajdę więcej czasu na pewno Was poodwiedzam :)
Do tego mała urządzała sobie -jak zwykle- w nocy zabawy i nie spałam od 1.30 do 4.00 nad ranem..
Miłej niedzieli :)
środa, 15 maja 2013
Paczki
Dzisiaj post na luzie z paczuszkami ostatnich dni :)
1. Lakier Konad zdążyłyście już poznać :):
2. Wygrana w quizie szampon Pirolam przeciwłupieżowy. Po Oliproxie łupież zginął, ale będę go trzymać na czarną godzinę :D
3. Nagroda za recenzję od Esentii. Szminka w płynie z bajerkiem :D i próbki.
4. Przesyłki od WIT. Zostałam tam testerką zapachu i otrzymałam początkowo tester (który ciężko zniósł podróż), a potem firma się postarała i przysłała cały flakonik perfum New Brand Summer Time i eyeliner w7.
Jestem pozytywnie zaskoczona, a zapach przypadł mojemu nosowi do gustu.
Przybliżę Wam bliżej firmę przy okazji recenzji :)
To jak na razie tyle :) pozdrawiam.
Aa i przypominam o trwającym rozdaniu :)
1. Lakier Konad zdążyłyście już poznać :):
2. Wygrana w quizie szampon Pirolam przeciwłupieżowy. Po Oliproxie łupież zginął, ale będę go trzymać na czarną godzinę :D
3. Nagroda za recenzję od Esentii. Szminka w płynie z bajerkiem :D i próbki.
Nigdy bym nie wpadła na pomysł załadowania latarki do szminki :D |
4. Przesyłki od WIT. Zostałam tam testerką zapachu i otrzymałam początkowo tester (który ciężko zniósł podróż), a potem firma się postarała i przysłała cały flakonik perfum New Brand Summer Time i eyeliner w7.
Jestem pozytywnie zaskoczona, a zapach przypadł mojemu nosowi do gustu.
Przybliżę Wam bliżej firmę przy okazji recenzji :)
To jak na razie tyle :) pozdrawiam.
Aa i przypominam o trwającym rozdaniu :)
poniedziałek, 13 maja 2013
Złotko od Konada
Cześć ;)
Jakiś czas temu wygrałam w mini konkursie na profilu Konad i mogłam sobie coś wybrać z lakierów. Mój wybór padł na lakier z serii Professional w kolorze złotym - na buteleczce wytłoczony numerek 28, a na stronie Star Gold P967.
Już od dawna czaiłam się na jakieś złotko, szczególnie z myślą o robieniu marmurków, wzorków itp. więc bardzo się z niego ucieszyłam.
Cudeńko zamknięte jest z 15 ml eleganckiej buteleczce z długą i wygodną nakrętką.
Pędzelek jest szeroki i dobrze manewruje po płytce.
Konsystencja lakieru jest dość rzadka, ale za to krycie jest bardzo dobre. Już jedna warstwa świetnie pokrywa paznokieć, dwie to totalny szał :) Schnie dość szybko, za co plus.
Jeszcze nie sprawdzałam jak radzi sobie na płytce do wzorków, ale sądząc po nasyceniu będzie się dobrze odbijał :)
Na paznokciach bez topu wytrzymał 3 dni, a potem zaczął się ścierać.
Pewnie zastanawia Was jak się go zmywa? Podchodziłam do tego lakieru ze zmywaczem i wacikami jak do jeża..
Myślę sobie 'o matko.. tyle drobniuśkiego brokatu do jutra nie zmyję, baza peel-off by się przydała' a tu zaskoczenie! Nie znam się na lakierach, nie wiem jak to jest zrobione, co on w sobie ma, ale te dziwne maleńkie drobinki to nie dokładnie przemielony brokat! To cudo do zmywania ;)
Przykładam wacik, pocieram, a paznokieć czysty!! Wszystko elegancko się rozpuszcza.
Jestem bardzo zadowolona z tego lakieru. Czuję, że będzie częstym gościem na moich paznokciach, w różnych aranżacjach. Jeśli chcecie możecie go znaleźć na stronie producenta.

Jak Wam się podoba? :) Dla mnie bomba!
Pozdrawiam :)
Jakiś czas temu wygrałam w mini konkursie na profilu Konad i mogłam sobie coś wybrać z lakierów. Mój wybór padł na lakier z serii Professional w kolorze złotym - na buteleczce wytłoczony numerek 28, a na stronie Star Gold P967.
Już od dawna czaiłam się na jakieś złotko, szczególnie z myślą o robieniu marmurków, wzorków itp. więc bardzo się z niego ucieszyłam.
Cudeńko zamknięte jest z 15 ml eleganckiej buteleczce z długą i wygodną nakrętką.
Pędzelek jest szeroki i dobrze manewruje po płytce.
Konsystencja lakieru jest dość rzadka, ale za to krycie jest bardzo dobre. Już jedna warstwa świetnie pokrywa paznokieć, dwie to totalny szał :) Schnie dość szybko, za co plus.
Na paznokciach bez topu wytrzymał 3 dni, a potem zaczął się ścierać.
Pewnie zastanawia Was jak się go zmywa? Podchodziłam do tego lakieru ze zmywaczem i wacikami jak do jeża..
Przykładam wacik, pocieram, a paznokieć czysty!! Wszystko elegancko się rozpuszcza.
Jestem bardzo zadowolona z tego lakieru. Czuję, że będzie częstym gościem na moich paznokciach, w różnych aranżacjach. Jeśli chcecie możecie go znaleźć na stronie producenta.
Pozdrawiam :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)